Witold Józef Kowalów

Baza wyszukanych haseł

Czytasz wiadomości wyszukane dla frazy: Witold Józef Kowalów





Temat: Skończmy z pięknymi bajkami o UPA
10 kwietnia 1944 r. - w porze obiadowej UPA dokonała napadu na
kolonię Taraż. Wśród napastników byli także policjanci ukraińscy z
Kołek z komendantem Saczko Saczkowskim. Polacy byli przerzynani
piłami, odzierani ze skóry itp. Zagrody są palone, zamordowanych
zostaje co najmniej 26 osób. Wracając z rzezi z Kol. Taraż upowska
banda pali domostwa polskie w Hołodnicy oraz w Marianówce i dokonuje
zabójstw.
10 kwietnia 1944 r. - we wsi Dermanka upowcy zabili 14-letniego
chłopca, a jego 15-letniej siostrze obcięli piersi i przecięli ją
piłą na pół. Ofiary są także w wielu innych miejscowościach, np. we
wsi Horodyszcze, w futorze Trudy, w kol. Radowicze.
Uprzejmie proszę o wszelkie uwagi i uzupełnienia.
ks. Witold Józef Kowalów
vykovaliv@gmail.com
Serdecznie zapraszam do grupy "Wołanie z Wołynia"
groups.google.com/group/wolanie?hl=pl Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Polityka krajowa dotarła do Częstochowy
Polityka krajowa dotarła do Częstochowy
Russia confirms support for Serbia KONSERWATYSTA
Jako biuletyn od 1999 - ISSN 1773-3946 wtorek, 26 lutego 2008
Former US Ambassador to the United Nations John Bolton: Kosovo will
spark islamic extremism in Europe

John Bolton: Kosovo will spark islamic extremism in Europe
05:36
Former US Ambassador to the United Nations John Bolton, who along
with Lawrence Eagleburger, a former US Secretary of State, has
written a scathing article on US policy over Kosovo in the
Washington Times, joined RT live from Washington DC.
pl.youtube.com/view_play_list?p=94AE572F45A3CBA6

08:33, reakcja , Chrześcijanie Ewangeliczni
Link Dodaj komentarz »
Kategorie: Wszystkie | 27. Januar Holocaust-Tag | Andrzej Ruraż –
Lipiński | Arcybiskup Józef Kowalczyk | Bücher - książki |
Chrześcijanie Ewangeliczni | Dr. Adam Wielomski | Dr. Marek
Głogoczowski | Frantiąek Bednár-SR | Grzegorz Jan Grabski | Grzegorz
Niedźwiecki | Impressum - Kontakt | Inż. Jerzy Skoryna - Meksyk |
Janusz Górzyński | Jerzy Tatol | Jędrzej Dmowski | Józef Kossecki |
Józef Siwiński | Koruna Ceska - Grzegorz Gościński - Pastor Green,
Szwecja | Krzysztof Cierpisz: Jędrzej GIERTYCH | Marek Olzynski |
Mgr inż. Józef Bizoń | Michał Drozdek 1989 - 2005 | O. Dr.
Franciszek Szajer, OFM | Prof. Jacek Bartyzel | Prof. dr hab. inż.
Jan Szarliński | Prof. dr hab. inż. Zbigniew Dmochowski | Prof.dr
hab.inż. Włodzimierz Bojarski | Stanisław Bulza | Stefan Kosiewski |
StefanDetko | The Malbork Castle Museum | Vladimír Pavlík | Witold
Filipowicz | czas na normalność | dr Kazimierz Michał Ujazdowski |
godność, wolność, wlasność | hnutie pre rodinu | konserwatyzm | ks.
Witold Józef Kowalów, Krzysztof Madel SJ | margines, Tajni
Współpracownicy | ppłk rez. Edward Makowiecki | w doborowej stawce
wolnomularzy | zawsze wierni
konserwa.blox.pl
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: ALUMNI PAPIESKIEGO SEMINARIUM WSCHODNIEGO W DUBNIE
ALUMNI PAPIESKIEGO SEMINARIUM WSCHODNIEGO W DUBNIE
odkopane z forum bn - może ktoś pomoże



Pewna ilość kleryków grekokatolickich z administracji apostolskiej
Łemkowszczyzny przed II wojną światową kształciła się w Papieskim Seminarium
Wschodnim Dubnie prowadzonym przez jezuitów obrządku wschodniego. Ich nazwiska
znajdujemy w poszczególnych schematyzmach rzymskokatolickiej diecezji łuckiej
z lat 30. XX wieku. Są to m.in.:

DUTKIEWICZ Apolinary
urodzony ?
z administracji apostolskiej Łemkowszczyzny
1938 r.: alumn IV kursu – Papieskie Seminarium Wschodnie w Dubnie

GERUS Eliasz
urodzony ?
z administracji apostolskiej Łemkowszczyzny
1938 r.: alumn III kursu – Papieskie Seminarium Wschodnie w Dubnie

HENTISZ (HENTISCH) Mirosław
urodzony 1916
z administracji apostolskiej Łemkowszczyzny
1937 r.: alumn I kursu – Papieskie Seminarium Wschodnie w Dubnie
1938 r.: alumn II kursu – Papieskie Seminarium Wschodnie w Dubnie

POLAŃSKI Dymitr
urodzony ?
z administracji apostolskiej Łemkowszczyzny
1938 r.: alumn I kursu – Papieskie Seminarium Wschodnie w Dubnie

PORENDOWSKI Leon
urodzony 1916
z administracji apostolskiej Łemkowszczyzny
1937 r.: alumn II kursu – Papieskie Seminarium Wschodnie w Dubnie
1938 r.: alumn III kursu – Papieskie Seminarium Wschodnie w Dubnie

SAWCZAK Piotr
urodzony ?
z administracji apostolskiej Łemkowszczyzny
1938 r.: alumn II kursu – Papieskie Seminarium Wschodnie w Dubnie

SOBIN Piotr
urodzony 1909, wyświęcony ____, zmarł 1952
z administracji apostolskiej Łemkowszczyzny
1937 r.: alumn II kursu – Papieskie Seminarium Wschodnie w Dubnie
1938 r.: alumn III kursu – Papieskie Seminarium Wschodnie w Dubnie
Po II wojnie światowej przesiedlony z Regietowa do powiatu milickiego.
Na mocy uprawnień nadanych przez kard. Augusta Hlonda podjął posługę w
Kościele rzymskokatolickim. Zmarł 27. XI 1952 r. we Wrocławiu.
Zob.: Jarosław Syrnyk, „Kwestia wyznaniowa wśród ludności ukraińskiej na
Dolnym Śląsku w latach 1945-1989” //
www.interklasa.pl/portal/dokumenty/r_mowa/strony_pol02/historia/wyznanie.doc
WOŁOSZAŃSKI Zenon
urodzony ?
z administracji apostolskiej Łemkowszczyzny
1938 r.: alumn I kursu – Papieskie Seminarium Wschodnie w Dubnie

Interesują mnie dalsze losy tych twardych Łemków, którzy po wiedzę teologiczną
udali się aż na Wołyń. Może ktoś z Szanownych Czytelników i Uczestników
niniejszego forum może udzielić mi jakichś informacji czy sugestii.
Serdecznie dziękuję.
ks. Witold Józef Kowalów
www.wolanie.com/
E-mail: kovaliv@ostroh.uar.net
Ostróg nad Horyniem, 9 listopada 2006 roku Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: DONOS NA “WOŁANIE Z WOŁYNIA”
więcej o problemach polskiej parafi w Ostrogu
www.wspolnota-polska.org.pl/index.php?id=kr40819
Szanowna Redakcjo!

Proszę o opublikowanie poniższego tekstu ukazującego nasze problemy,
które nieoczekiwanie na nas spadły. Do artykułu załączam kilka
fotografii wykonanych przez p. Romana Boczkowskiego, które ukazują
rozpoczęcie prac przy odbudowie plebanii w Ostrogu na Ukrainie.

Serdecznie pozdrawiam z Wołynia!
ks. Witold Józef Kowalów
Ostróg nad Horyniem, 19 sierpnia 2004 r.

Trudne początki odbudowy plebanii przy kościele pw. Wniebowzięcia
Najświętszej Maryi Panny w Ostrogu
W pierwszych dniach wojny niemiecko-sowieckiej, pod koniec czerwca
1941 roku, w wyniku zbombardowania i pożaru uległa całkowitemu
zniszczeniu plebania (tzn. dom parafialny) przy kościele parafialnym
pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Ostrogu.

W 1989 roku, po prawie trzydziestoletniej przerwie, nasza parafia
została reaktywowana i kościół farny został zwrócony wiernym
katolikom. Od 1992 roku miejscowi duszpasterze mieszkają w
zastępczym budynku, który Rada Miejska w Ostrogu przekazała nam na
własność w zamian za dwa inne budynki, które przed II wojną światową
należały do naszej parafii (obecnie mieszczą się w nich Ostrogska
Drukarnia oraz Wydział Finansowy i Towarzystwo
Ubezpieczeniowe "Oranta"). Stało się tak za zgodą metropolity
lwowskiego abpa Mariana Jaworskiego. Niestety ów budynek zastępczy
znajduje się w pewnej odległości od kościoła, co utrudnia i
komplikuje pracę duszpasterską.

Plebanie w Kościele Katolickim znajdują się w bezpośrednim
sąsiedztwie świątyń. Kapłan powinien być dostępny dla wiernych w
ciągu całego dnia, a nie tylko 1 czy 2 godziny. Poza tym plebania
przy kościele wpłynie na zwiększenie bezpieczeństwa naszego
kościoła. W pamięci mamy jak w 2000 roku nasz kościół został
okradziony.
Plebania jest konieczna także dla rozpoczęcia remontu kopuły i dachu
naszego kościoła. Jak strasznie zacieka dach wszyscy wiemy. Ja czy
ks. Waldemar mamy gdzie mieszkać, ale odbudowa plebanii jest bardzo
ważna dla przyszłości naszej parafii!

Po ponad dwuletnich staraniach u różnych instancji i wyrobieniu
odpowiedniej dokumentacji w dniu 29 kwietnia 2002 r. Rada Miejska w
Ostrogu udzieliła nam zgodę na odbudowę plebanii przy kościele
Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Ostrogu.
Zezwolenie na wykonanie prac budowlanych otrzymaliśmy dopiero 28
sierpnia 2003 r. (nb. wg kalendarza juliańskiego przypadało wtedy
święto Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny).
Zezwolenie na przeprowadzenie prac ziemnych - wykonanie wykopu pod
fundament plebanii - otrzymaliśmy 18 września 2003 roku. Prawie rok
czasu szukaliśmy odpowiedniej koparki.

Prace ziemne rozpoczęliśmy dopiero w czwartek, 12 sierpnia 2004
roku. Po kilku godzinach pracy znalazły się w naszym mieście 3
osoby - Ołeksandr Bondarczuk, Serhij Kybkało i Inna Hwizda - które
zaczęły energiczna działalność przeciwko naszej parafii. W imieniu
tego nacjonalistycznego tria wystąpiła p. Inna Hwizda znana w naszym
mieście z awanturniczej działalności politycznej (m.in. w 2000 roku
próbowała zakłócić pobyt w naszym mieście Prezydenta Ukrainy p.
Leonida Kuczmy) napisały fałszywy donos do prokuratury i ośrodków
władzy państwowej w Równem, że niby nasza parafia prowadzi
nielegalne budownictwo i sprowadziła na nas cztery różne instancje -
architekta miejskiego Ostroga, inspektora zasobów ziemnych,
obwodowego archeologa z Równego oraz telewizję z kanału "Rivne-1" -
aby przerwać rozpoczęte prace. Wszystkie te służby zostały
wprowadzone w błąd przez p. Serhija Kybkałę, dyrektora Ostrogskiego
Rezerwatu Historyczno-Kulturalnego, że niby nie posiadamy zezwolenia
na prace ziemne. Dziennikarze z kanału "Rivne-1" bez naszej zgody
kręcili reportaż i w dniu 13 sierpnia puścili w eter fałszywe
informacje.
Pan Ołeksandr Bondarczuk w tych dniach, jak i wielokrotnie w okresie
wcześniejszym, pozwalał sobie na prymitywne wypowiedzi skierowane
przeciw katolikom i Polakom w Ostrogu. Chciałby zawrócić patykiem
wody Horynia i historii, ale zapomina, że kościół katolicki w
Ostrogu istnieje od 1440 roku, a w okresie późniejszym książę
Konstanty Wasyl Ostrogski sprowadził do Ostroga księdza katolickiego
z Krakowa!






Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: FESTIWAL PAPIESKI - Biały Dunajec
Od 1992 roku po dzień dzisiejszy proboszczem parafii w Ostrogu jest ks. Witold
Józef Kowalów. ( podobno z Bialego Dunajca)

Oto jego apel:

Drodzy Przyjaciele! Szanowni Rodacy!

Wciąż szukam środków na zamianę dachu kościoła w Ostrogu na Wołyniu, a tu
wreszcie po pokonaniu przeciwności rozpoczęła się odbudowa plebanii. Zrobiony
został już fundament. Obecnie robiona jest pierwsza kondygnacja – wysokie
piwnice, w których ma być duża sala pełniąca także rolę kaplicy oraz mniejsza
sala katechetyczna i biblioteka.

Przygotowanie dodatkowej dokumentacji – w tym ekspertyzy archeologicznej oraz
wydzielenie działki ziemi i wejście w umowę dzierżawy ziemi przykościelnej na
49 lat z Radą Miejską (byliśmy także zmuszeni opłacić zmiany w dokumentacji
Państwowego rezerwatu Historyczno-Kulturalnego m. Ostroga, w skład którego
wchodzi także nasz kościół) – pochłonęły wszystkie środki zgromadzone na zakup
materiałów budowlanych. Rozpoczęte prace kontynuuję dzięki pożyczkom. Obecnie
nie możemy pozwolić na kolejne wstrzymanie prac, dlatego że są pewne osoby,
które chcą nie dopuścić do odbudowy plebanii i zrobić drogę przez teren
przykościelny. Dla przyszłości parafii wielkie znaczenie ma plebania przy
kościele, a nie gdzieś ok. 1 km od świątyni (jak jest obecnie).

Do zimy pragniemy wykonać I piętro odbudowywanej plebanii. Wykonano już
fundament, kończone są ściany i pokrycie stropowe. Same materiały kosztują ok.
70.000 UAH (ok. 12.000 EUR). Drugie tyle będzie kosztowała praca, gdyż może ją
wykonywać tylko firma posiadająca licencję (warunek udzielenia zgody na
odbudowę w strefie ochronnej zabytku architektury, jakim jest nasz kościół).

To, że udało się nam w ciągu czterech lat wykonać plany, zatwierdzić je,
uzyskać kilkadziesiąt zezwoleń od różnych instancji, bez żadnej łapówki uważam
za sukces.

W intencji odbudowy plebanii w Ostrogu odmawiamy w każdą niedzielę Koronkę do
Bożego Miłosierdzia. W szczególny sposób prosimy o opiekę Bożą i potrzebne
łaski dla wszystkich naszych dobroczyńców.

Przesyłam serdeczne pozdrowienia z Wołynia.

ks. Witold Józef Kowalów
E-mail: kovaliv@ostroh.uar.net


www: www.wolanie.kioskonline.pl


Ostróg, 8 września 2005 roku

W święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny (Matki Bożej Siewnej)

Konto bankowe, na które można przesyłać pomoc dla kościoła w Ostrogu jest
następujące:

PBS ZAKOPANE O/BIAŁY DUNAJEC

50 88210009 0010 0100 1892 0002


Jessyk, tak w ramak Miełości i Miełosierdzia Bozego pomogocie mu? Jest w
potrzebie Was krajan.

Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: zagrabione kościoły
zagrabione kościoły
ZAGRABIONE KOŚCIOŁY NIE WRÓCĄ DO WŁAŚCICIELA

Brak jednolitego ustawodawstwa oraz zachłanność lokalnych władz to główne przyczyny poważnych naruszeń praw własnościowych na Ukrainie

Co druga parafia rzymskokatolicka na Ukrainie ma problemy z odzyskaniem utraconych za czasów komunistycznych świątyń i mienia kościelnego. Ponadto władze lokalne domagają się od duchowieństwa coraz większych opłat za “dzierżawę” świątynnych budynków. W ciągu zaledwie kilku lat opłata za użytkowanie gruntów oraz kościelnych nieruchomości wzrosła dziesięciokrotnie. Niektórzy urzędnicy grożą duchownym pociągnięciem do odpowiedzialności karnej w przypadku odmowy uiszczenia narzucanych opłat. Jak się szacuje, aż 90 proc. kościołów zostało wzniesionych przez zamieszkałych na Ukrainie przed 1917 r. Polaków.

Blisko połowa funkcjonujących na Ukrainie parafii rzymskokatolickich ma poważne problemy z odzyskaniem należących do Kościoła, zagrabionych przez komunistów nieruchomości, w tym przede wszystkim świątyń. Kościół św. Mikołaja w Kijowie, kościół św. Magdaleny we Lwowie, kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Ostrogu czy kościół św. Józefa w Dniepropietrowsku – to jedynie nieliczne przykłady nieruchomości, które wbrew prawu nie zostały zwrócone prawowitym właścicielom. Przy tym nawet jeżeli prawnie zostały oddane Kościołowi, to w praktyce nadal należą do państwa. Co więcej, lokalne urzędy domagają się opłat za użytkowanie budynków, czyli za odprawianie w nich Mszy Świętych oraz innych obrzędów religijnych. Część świątyń została sprzedana prywatnym właścicielom. Inne – jak np. katedra Apostołów św. Piotra i Pawła w Łucku – posiadają kilka form własności, należąc jednocześnie do Kościoła, do państwa i będąc dzierżawione przez Kościół.

Na porządku dziennym są też dokonywane przez lokalne władze wymuszenia opłat, często sztucznie zawyżonych, za użytkowanie gruntów, na których znajdują się budynki. – Władze lokalne w Ostrogu, nie oddając nam kościoła na własność, zmuszają nas do dzierżawy kościelnych gruntów – powiedział w rozmowie z “Naszym Dziennikiem” ks. Witold Józef Kowalow, proboszcz parafii rzymskokatolickiej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Ostrogu. - Ostatnio zmieniono stawkę, którą płacimy za grunty, z 1 proc. do 3 proc. ogólnej wartości ziemi. Faktycznie zaś przez ostatnie kilka lat opłata ta wzrosła dziesięciokrotnie. Jeżeli trzy lata temu płaciliśmy 107 hrywien na miesiąc, to dzisiaj płacimy 1000 hrywien – dodał. Podkreślił, że tak wysokie ceny obowiązują jedynie katolików i baptystów. – Jak tylko zacząłem odbudowywać plebanię, władze zmusiły mnie do dzierżawy ziemi – skarżył się duchowny. Warto podkreślić, że kościół Najświętszej Maryi Panny w Ostrogu, jeszcze za czasów Związku Sowieckiego, gdyż w 1989 r., dzięki staraniom miejscowych katolików i ks. Antoniego Andruszczyszyna ze Sławuty rozporządzeniem z Moskwy został oddany wiernym. Nie uregulowano jednak wtedy do końca kwestii prawnych.

Walka o odzyskanie dóbr trwa, jednakże nie jest ona łatwa. – W Kijowie funkcjonuje Rada Kościołów różnych wyznań, w których stale poruszane są sprawy oddania świątyń, ale to nie zmienia sytuacji. Ordynariusz diecezji łuckiej JE ks. bp Marcin Trofimiak ma zamiar odzyskiwać we własnej diecezji świątynie katolickie drogą sądową. Natomiast w naszej parafii w Ostrogu władze miejskie grożą sądem za to, iż nie zgadzamy się na płacenie stawki 3 proc. za dzierżawę kościelnych gruntów i nadal płacimy dawne 1 procent – wyjaśnił ks. Witold Józef Kowalow. Podkreślił, że takie podejście władz jest pokłosiem epoki komunistycznej, gdyż istniejące obecnie przeszkody można było usunąć już wiele lat temu. Powołał się przy tym na dekrety prezydentów Ukrainy dotyczące zwrotu mienia i naprawienia szkód.

– Zwrot mienia licznym ośrodkom katolickim na Ukrainie nie przebiega w prawidłowy sposób. Sądzę, że nie buduje to dobrej atmosfery w skomplikowanych relacjach międzywyznaniowych – przyznał w rozmowie z “Naszym Dziennikiem” Paweł Kowal, wiceminister spraw zagranicznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Wskazał przy tym dużą rolę rządu Ukrainy w tej sprawie. – Ta sprawa nie powinna jednak burzyć dobrych relacji polsko-ukraińskich, ale nie powinna być też omijana tylko z tego powodu, że jest trudna – podkreślił. Dodał, że Polska tam, gdzie może w delikatny sposób występować w tych sprawach, to powinna to czynić.

Na początku lat 90. pierwszy prezydent niezależnej Ukrainy Leonid Krawczuk swym dekretem zobowiązał władze we wszystkich regionach kraju do oddania świątyń ich prawowitym właścicielom – wiernym różnych wyznań, w tym też katolikom. Dzięki staraniom proboszcza parafii św. Aleksandra w Kijowie Jana Krapana został zwrócony zrujnowany kościół pw. św. Aleksandra w stolicy Ukrainy, brutalnie przejęty przez bolszewików w latach 30. XX wieku. Wielu uważa, iż w miarę kapitalizacji i prywatyzacji Ukrainy w oczach rządzących świątynie stały się towarem. Na przykład kościół św. Józefa w Dniepropietrowsku władze miejskie sprzedały prywatnej firmie. Nie jest to przypadek odosobniony, gdyż tego rodzaju uwłaszczenie kościołów katolickich na Ukrainie jest dosyć powszechne. Episkopat na Ukrainie wydaje się bezsilny. Z jednej strony chciałby zwrotu należącego do Kościoła mienia, z drugiej zaś obawia się zadrażniania ostrymi wypowiedziami i działaniami stosunków z władzami Ukrainy, licząc na ich wyrozumiałość i zrozumienie potrzeb Kościoła.
Sprawa zwrotu katolickich świątyń zamiast się polepszać, stale się pogarsza. Mimo protestów wiernych kościoła parafii św. Mikołaja w Kijowie popadająca w ruinę świątynia pozostaje własnością ministerstwa kultury Ukrainy. Kościołem, wybudowanym w 1909 roku za pieniądze miejscowych Polaków, zarządza dom muzyki organowej. Trudno policzyć, ile takich świątyń na wpół lub całkowicie zrujnowanych pozostaje w rękach władz lokalnych, które podobnie jak wcześniej komuniści nie chcą ich zwrócić prawowitym właścicielom i czerpią z nich korzyści materialne.

Eugeniusz Tuzow-Lubański

Anna Wiejak
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20080807&id=sw01.txt
[“Nasz Dziennik” nr 184 (3201) z 7 sierpnia 2008 r.] Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Okradli księdza
Z Ostroga na Wołyniu
Widziane znad Horynia

OKRADZIONO MNIE W LUBLINIE

Jestem nieudacznikiem. Kolejny raz w Lublinie spotkały mnie
nieprzyjemności.
Pierwszy raz okradziono mnie Lublinie w kwietniu 2002 roku, gdy w
Trybunale Koronnym odbierałem Nagrodę Naukową im. Skowyrów, przyznaną przez
Instytut Badań nad Polonią i Duszpasterstwem Polonijnym KUL za działalność
wydawniczą oraz pisanie o Kościele katolickim i Polakach na Wołyniu. Wówczas w
moim samochodzie, zaparkowanym na parkingu płatnym przy katedrze lubelskiej,
został uszkodzony zamek i skradziony bagaż osób towarzyszących mi w czasie tej
uroczystości.
Tym razem do Lublina udałem się w sprawach polonijnych i charytatywnych
mojej parafii. O godz. 9.00 byłem umówiony w lubelskim oddziale „Wspólnoty
Polskiej”. Na granicy w Zosinie nie było kolejki, więc przyjechałem wcześniej.
Ok. 4.00 byłem w pobliżu katedry – już tam koło mojego samochodu kręciło się
dwoje młodych ludzi, którzy poruszali się rozklekotanym samochodem z
uszkodzonym układem wydechowym. Gdy przejechałem na Rynek pod siedzibę
oddziału „Wspólnoty Polskiej” ci bandyci szukali nas po okolicy. Ok. godz. 4.30
został obrabowany mój samochód.

Szukając pomocy, wysłałem e-maile do kilku lubelskich gazet o
następującej treści:
„W środę, 17 grudnia 2003 r., ok. godz. 4.30 rano z mojego samochodu
zaparkowanego obok budynku przy ul. Rynek 16 w Lublinie, po rozbiciu kostką
brukową przedniej bocznej szyby, została skradziona czarna torba. Kradzież była
zuchwała, gdyż w samochodzie znajdował się na tylnym siedzeniu pasażer.
Policja chociaż przybyła na miejsce zdarzenia w ciągu kilku minut
ograniczyła się do przyjęcia zawiadomienia o włamaniu. Nie zostały
zabezpieczone wyraźne ślady włamywacza na śniegu. Wcześnie koło mojego
samochodu kręciło się dwóch młodych ludzi, którzy kręcili się w pobliżu
katedry, po Starym Mieście i jego okolicach, poruszając się starym zdezelowanym
samochodem z uszkodzonym układem wydechowym – policję ta informacja nie
zainteresowała. Nie została wpisana do przesłuchania świadków, gdyż została
uznana za zbyt ogólną.
W torbie nie było pieniędzy. Były natomiast dokumenty – nikomu niepotrzebne –
ale dla mnie bardzo cenne i bardzo potrzebne w mojej pracy. Były to m.in. karta
stałego pobytu na Ukrainie, pismo od konsula do służb granicznych, pismo
biskupa łuckiego do służb granicznych, kalendarz, notes z adresami, pula
numerów ISBN przyznanych dla Wydawnictwa „Wołanie z Wołynia”, korespondencja
parafialna i prywatna, różne dokumenty parafialne, Brewiarz t. 1, dyskietki –
23 sztuki, etui z ok. 6 płytami CD ROM (na nich Archiwum Wydawnictwa „Wołanie z
Wołynia”, wyciągi z banku z konta Stowarzyszenia Ośrodek „Wołanie z Wołynia” z
białego Dunajca, karta CYFRA+ i inne drobne przedmioty.
Może ktoś znajdzie na ulicy któreś z tych dokumentów. Bardzo proszę o
informację i ich przyniesienie (ewentualnie podrzucenie) do Lubelskiego
Oddziału Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” (Rynek 18, 20-111 Lublin) lub na
portiernię Urzędu Stanu Cywilnego mieszczącego się w Trybunale Koronnym na
Rynku w Lublinie”.
„Gazeta w Lublinie” – lubelski klon „Gazety Wyborczej” z mojego e-maila i po
własnym „śledztwie dziennikarskim” tak spreparował wiadomość podpisaną dwoma
literkami „rp” by mieć jeszcze jedną sensacyjkę i kolejną okazję by zaatakować
księdza, w tym wypadku mnie – nie na swoich szpaltach oczywiście, ale ustami
dyskutantów na swojej stronie internetowej.
Odezwało się kilka osób. Nuta współczucia została szybko zamieniona kpiną,
cynizmem i nienawiścią do stanu kapłańskiego.
Wszystkich ciekawskich internautów, których ciekawiło, „co kobieta robiła na
tylnym siedzeniu samochodu księdza” informuję, że spała po trudzie
przywiezienia mnie z Ukrainy. Z powodu choroby nie mogę sam jeździć (m.in.
właśnie w Lublinie miałem poważną operację – dzięki Bogu przeżyłem). Mam dwóch
kierowców – mężczyznę i kobietę – parafian i zarazem członków Towarzystwa
Kultury Polskiej Ziemi Ostrogskiej.
Wszystkich ciekawskich internautów, których ciekawiło, „gdzie ksiądz był w
czasie napadu” informuję, że owszem miałem fizyczną potrzebę, a po za tym
miałem okazję podziwiać piękne miasto Lublin w nocy, szczególnie Starówkę.
Kiedyś w taki sposób oglądałem Wenecję. Wszak „cudze chwalicie, swego nie
znacie”...
Zapraszam wszystkich na wycieczkę do Ostroga nad Horyniem, na Wołyniu. Weźcie
kogoś ze sobą – bo tu też kradną – ale nie tyle, jak w Lublinie.
Dziękuję internautom z Lublina za wszystkie złe słowa i jad, który przy tej
okazji na mnie wylali. „Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i
prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was” (Mt
5, 11).
Jak nie będzie zrobiony porządek na Starym Mieście, to ofiarami bandytyzmu w
Lublinie będzie coraz więcej osób. Chcąc nie chcąc, jutro znów muszę udać się
do tego miasta. Tym razem biorę ze sobie ochraniarza – kleryka z Polski, który
jest u mnie na praktyce.
Pisząc prośbę o pomoc w odnalezieniu dokumentów parafialnych nie
liczyłem na współczucie i reklamę. Chcę tylko odnaleźć dokumenty.
Wszystkim lublinianom życzę szczęśliwego Nowego 2004 Roku i by Wasze
miasto było coraz bezpieczniejsze! Szczęść Boże!

ks. Witold Józef Kowalów

Ostróg nad Horyniem, 29 grudnia 2003 roku
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu



Temat: Okradli księdza
Otrzymalem nastepujacej tresci list: "Widziane znad Horynia


OKRADZIONO MNIE

W LUBLINIE


Jestem nieudacznikiem. Kolejny raz w Lublinie spotkały mnie nieprzyjemności.

Pierwszy raz okradziono mnie Lublinie w kwietniu 2002 roku, gdy w Trybunale
Koronnym odbierałem Nagrodę Naukową im. Skowyrów, przyznaną przez Instytut
Badań nad Polonią i Duszpasterstwem Polonijnym KUL za działalność wydawniczą
oraz pisanie o Kościele katolickim i Polakach na Wołyniu. Wówczas w moim
samochodzie, zaparkowanym na parkingu płatnym przy katedrze lubelskiej, został
uszkodzony zamek i skradziony bagaż osób towarzyszących mi w czasie tej
uroczystości.

Tym razem do Lublina udałem się w sprawach polonijnych i charytatywnych mojej
parafii. O godz. 9.00 byłem umówiony w lubelskim oddziale “Wspólnoty Polskiej”.
Na granicy w Zosinie nie było kolejki, więc przyjechałem wcześniej. Ok. 4.00
byłem w pobliżu katedry – już tam koło mojego samochodu kręciło się dwoje
młodych ludzi, którzy poruszali się rozklekotanym samochodem z uszkodzonym
układem wydechowym. Gdy przejechałem na Rynek pod siedzibę oddziału “Wspólnoty
Polskiej” ci bandyci szukali nas po okolicy. Ok. godz. 4.30 został obrabowany
mój samochód.


Szukając pomocy, wysłałem e-maile do kilku lubelskich gazet o następującej
treści:

“W środę, 17 grudnia 2003 r., ok. godz. 4.30 rano z mojego samochodu
zaparkowanego obok budynku przy ul. Rynek 16 w Lublinie, po rozbiciu kostką
brukową przedniej bocznej szyby, została skradziona czarna torba. Kradzież była
zuchwała, gdyż w samochodzie znajdował się na tylnym siedzeniu pasażer.

Policja chociaż przybyła na miejsce zdarzenia w ciągu kilku minut ograniczyła
się do przyjęcia zawiadomienia o włamaniu. Nie zostały zabezpieczone wyraźne
ślady włamywacza na śniegu. Wcześnie koło mojego samochodu kręciło się dwóch
młodych ludzi, którzy kręcili się w pobliżu katedry, po Starym Mieście i jego
okolicach, poruszając się starym zdezelowanym samochodem z uszkodzonym układem
wydechowym – policję ta informacja nie zainteresowała. Nie została wpisana do
przesłuchania świadków, gdyż została uznana za zbyt ogólną.

W torbie nie było pieniędzy. Były natomiast dokumenty – nikomu niepotrzebne –
ale dla mnie bardzo cenne i bardzo potrzebne w mojej pracy. Były to m.in. karta
stałego pobytu na Ukrainie, pismo od konsula do służb granicznych, pismo
biskupa łuckiego do służb granicznych, kalendarz, notes z adresami, pula
numerów ISBN przyznanych dla Wydawnictwa “Wołanie z Wołynia”, korespondencja
parafialna i prywatna, różne dokumenty parafialne, Brewiarz t. 1, dyskietki –
23 sztuki, etui z ok. 6 płytami CD ROM (na nich Archiwum Wydawnictwa “Wołanie z
Wołynia”, wyciągi z banku z konta Stowarzyszenia Ośrodek “Wołanie z Wołynia” z
białego Dunajca, karta CYFRA+ i inne drobne przedmioty.

Może ktoś znajdzie na ulicy któreś z tych dokumentów. Bardzo proszę o
informację i ich przyniesienie (ewentualnie podrzucenie) do Lubelskiego
Oddziału Stowarzyszenia “Wspólnota Polska” (Rynek 18, 20-111 Lublin) lub na
portiernię Urzędu Stanu Cywilnego mieszczącego się w Trybunale Koronnym na
Rynku w Lublinie”.

“Gazeta w Lublinie” – lubelski klon “Gazety Wyborczej” z mojego e-maila i po
własnym “śledztwie dziennikarskim” tak spreparował wiadomość podpisaną dwoma
literkami “rp” by mieć jeszcze jedną sensacyjkę i kolejną okazję by zaatakować
księdza, w tym wypadku mnie – nie na swoich szpaltach oczywiście, ale ustami
dyskutantów na swojej stronie internetowej.

Odezwało się kilka osób. Nuta współczucia została szybko zamieniona kpiną,
cynizmem i nienawiścią do stanu kapłańskiego.

Wszystkich ciekawskich internautów, których ciekawiło, “co kobieta robiła na
tylnym siedzeniu samochodu księdza” informuję, że spała po trudzie
przywiezienia mnie z Ukrainy. Z powodu choroby nie mogę sam jeździć (m.in.
właśnie w Lublinie miałem poważną operację – dzięki Bogu przeżyłem). Mam dwóch
kierowców – mężczyznę i kobietę – parafian i zarazem członków Towarzystwa
Kultury Polskiej Ziemi Ostrogskiej.

Wszystkich ciekawskich internautów, których ciekawiło, “gdzie ksiądz był w
czasie napadu” informuję, że owszem miałem fizyczna potrzebę, a po za tym
miałem okazję podziwiać piękne miasto Lublin w nocy, szczególnie Starówkę.
Kiedyś w taki sposób oglądałem Wenecję. Wszak “cudze chwalicie, swego nie
znacie”...

Zapraszam wszystkich na wycieczkę do Ostroga nad Horyniem, na Wołyniu. Weźcie
kogoś ze sobą – bo tu też kradną – ale nie tyle, jak w Lublinie.

Dziękuję internautom z Lublina za wszystkie złe słowa i jad, który przy tej
okazji na mnie wylali. “Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i
prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was” (Mt
5, 11).

Jak nie będzie zrobiony porządek na Starym Mieście, to ofiarami bandytyzmu w
Lublinie będzie coraz więcej osób. Chcąc nie chcąc, jutro znów muszę udać się
do tego miasta. Tym razem biorę ze sobie ochraniarza – kleryka z Polski, który
jest u mnie na praktyce.

Pisząc prośbę o pomoc w odnalezieniu dokumentów parafialnych nie liczyłem na
współczucie i reklamę. Chcę tylko odnaleźć dokumenty.

Wszystkim lublinianom życzę szczęśliwego Nowego 2004 Roku i by Wasze miasto
było coraz bezpieczniejsze! Szczęść Boże!


ks. Witold Józef Kowalów


Ostróg nad Horyniem, 29 grudnia 2003 roku "

I co wy o tym sadzicie?
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu