Czytasz wiadomości wyszukane dla frazy: Witold Bock
Temat: Wszechpolaków wojna z pornografią
Na trzy i pół roku więzienia gdyński sąd skazał ks. Wojciecha Cz. z
archidiecezji gdańskiej, oskarżonego o molestowanie seksualne dwóch 12-latków.
Wyrok nie jest prawomocny, a obrońca zapowiada wniesienie apelacji. ,,To ból dla
środowiska kapłańskiego, niezależnie od procedur sądowych i wysokości wyroku” –
powiedział KAI ks. Witold Bock, sekretarz prasowy metropolity gdańskiego.
Sprawa wyszła na jaw w lipcu 2000 roku, kiedy jeden z chłopców przyszedł do domu
pijany. Za sprawą rodziców trafił do szpitala. Powiedział, że alkoholem
częstował go na plebanii kapłan, a potem dotykał jego genitaliów i pokazywał
filmy pornograficzne. Śledztwo dowiodło, że 36-letniego ksiądz molestował także
innego 12-latka. Ks. Wojciech Cz. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu
czynów. W lipcu ub. r. kuria metropolitalna zawiesiła go w pełnieniu funkcji
wikariusza parafii w Gdyni i w czynnościach kapłańskich.
www.tygodnik.com.pl/numer/2700/kronika.html Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Abp Życiński przypomina o posłuszeństwie kapłanow
Abp Życiński przypomina o posłuszeństwie kapłanow
Abp Życiński przypomina o kapłańskim obowiązku posłuszeństwa
Kapłan winien jest posłuszeństwo biskupowi - przypomina abp Józef Życiński,
komentując informację o tym, że ks. prałat Henryk Jankowski zapowiedział
odwołanie od dekretu abp. Tadeusza Gocłowskiego. Proboszcz parafii św.
Brygidy w Gdańsku ksiądz prałat Henryk Jankowski odebrał wczoraj dekret
metropolity gdańskiego o odwołaniu go z funkcji proboszcza. "W dniu święceń,
kiedy biskup zadaje pytanie, czy ślubujesz mnie i moim następcom cześć i
posłuszeństwo, kapłan odpowiada ślubuję - i albo traktuje te słowa poważnie,
albo nie, i wtedy jest to problem kryzysu jego duchowości" - wyjaśnił abp
Życiński dziennikarzom.
Tymczasem odwołany prałat Henryk Jankowski nie ma zakazu głoszenia kazań -
powiedział dziennikarzom sekretarz prasowy metropolity gdańskiego ks. Witold
Bock. W przekazanym mediom przez ks. Bocka komunikacie Gdańskiej Kurii
Metropolitalnej napisano, że ks. Henryk Jankowski zamieszka w domu
parafialnym św. Brygidy, lub jeśli uzna za bardziej mu odpowiadające - w
klasztorze sióstr brygidek, gdzie podjąłby obowiązki kapelana sióstr.
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Abp Gocłowski: "Nie" dla wina ks. Jankowskiemu
arcybiskup Tadeusz Gocłowski nie otrzymał jak dotąd od parafii świętej Brygidy
prośby o zezwolenie na handel winem. Ksiądz Witold Bock dodał jednak, że jeśli
taka prośba wpłynie, to arcybiskup nie wyda zgody.
Polacy czytaja i nie wiedza o co chodzi.
Gdyby Goclowski taka prosbe otrzymal i wyrazil zgode .....bo tak mu sie podoba
tzn. Kosciol,Biskup stanowia prawo ,po co pytac panstwo o zgode na obrot wyrob.
monopolowymi...( panstwo to my klechy i nasze interesy )... Polacy widzicie
gdzie zyjecie, w bananowym klechistanie.
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Ko.ściół Katolicki Sp z o.o. (cz. 2)
Papież Benedykt XVI zdecydował, że abp Tadeusz Gocłowski będzie pełnił funkcję
metropolity gdańskiego do 2008 r., do 25. rocznicy sakry biskupiej -
poinformował wczoraj sekretarz prasowy arcybiskupa ks. Witold Bock. Zgodnie z
przepisami kodeksu prawa kanonicznego abp Gocłowski w związku z 75. urodzinami,
które wypadają 16 września, złożył rezygnację z zajmowanego urzędu, ale papież
przedłużył mu pełnienie tej funkcji.
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3522078.html
Więcej:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=57&w=10654390&s=0 Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.
Gdyński sąd skazał księdza Wojciecha Cz.
Na trzy i pół roku więzienia gdyński sąd skazał ks. Wojciecha Cz. z
archidiecezji gdańskiej, oskarżonego o molestowanie seksualne dwóch 12-latków.
Wyrok nie jest prawomocny, a obrońca zapowiada wniesienie apelacji. ,,To ból
dla środowiska kapłańskiego, niezależnie od procedur sądowych i wysokości
wyroku” – powiedział KAI ks. Witold Bock, sekretarz prasowy metropolity
gdańskiego.
Sprawa wyszła na jaw w lipcu 2000 roku, kiedy jeden z chłopców przyszedł do
domu pijany. Za sprawą rodziców trafił do szpitala. Powiedział, że alkoholem
częstował go na plebanii kapłan, a potem dotykał jego genitaliów i pokazywał
filmy pornograficzne. Śledztwo dowiodło, że 36-letniego ksiądz molestował także
innego 12-latka. Ks. Wojciech Cz. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu
czynów. W lipcu ub. r. kuria metropolitalna zawiesiła go w pełnieniu funkcji
wikariusza parafii w Gdyni i w czynnościach kapłańskich.
www.tygodnik.com.pl/numer/2700/kronika.html Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.
Molestujący wikariusz
Na trzy i pół roku więzienia gdyński sąd skazał ks. Wojciecha Cz. z
archidiecezji gdańskiej, oskarżonego o molestowanie seksualne dwóch 12-latków.
Wyrok nie jest prawomocny, a obrońca zapowiada wniesienie apelacji. ,,To ból dla
środowiska kapłańskiego, niezależnie od procedur sądowych i wysokości wyroku” –
powiedział KAI ks. Witold Bock, sekretarz prasowy metropolity gdańskiego.
Sprawa wyszła na jaw w lipcu 2000 roku, kiedy jeden z chłopców przyszedł do domu
pijany. Za sprawą rodziców trafił do szpitala. Powiedział, że alkoholem
częstował go na plebanii kapłan, a potem dotykał jego genitaliów i pokazywał
filmy pornograficzne. Śledztwo dowiodło, że 36-letniego ksiądz molestował także
innego 12-latka. Ks. Wojciech Cz. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu
czynów. W lipcu ub. r. kuria metropolitalna zawiesiła go w pełnieniu funkcji
wikariusza parafii w Gdyni i w czynnościach kapłańskich.
www.tygodnik.com.pl/numer/2700/kronika.html Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Pijany ksiądz potrącił rowerzystę (87)
Sprawa księdza Jankowskiego: Decyzja arcybiskupa
PAP, JP /2004-09-23 10:35:00
Sprawa księdza Jankowskiego: Decyzja arcybiskupa
Metropolita gdański ks. arcybiskup Tadeusz Gocłowski rozpoczął przygotowanie
procedury ewentualnego odsunięcia ks. prałata Henryka Jankowskiego z funkcji
proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku - powiedział sekretarz prasowy
metropolity ks. Witold Bock.
Według czwartkowej "Gazety Wyborczej", przyczyną takiej decyzji metropolity
wobec prałata Jankowskiego jest demoralizacja młodzieży i infamia, czyli utrata
dobrego imienia.
Ks. Bock wyjaśnił, że metropolita Gocłowski wyłonił na razie z
kilkudziesięcioosobowej rady kapłańskiej diecezji gdańskiej czterech księży do
dalszych konsultacji w tej sprawie.
Ostatecznie, radą będzie mu służyć dwóch z nich. "Teraz jest czas dany do
refleksji księdzu Jankowskiemu. Można przewidywać, że jeśli sam nie ustąpi, to
wówczas abp Gocłowski będzie się konsultował z kapłanami i może zdecydować o
odwołaniu go z funkcji proboszcza" - dodał ks. Bock.
Czzyby "opoka" została naruszona? Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Debaty intelektualistów przyciągnęły tłumy
Debaty intelektualistów przyciągnęły tłumy
"- Jesteśmy usilnie namawiani przez publiczność i zaproszonych gości do dalszej kontynuacji Areopagu - mówi ksiądz Witold Bock, jeden z organizatorów imprezy. - Jest to możliwe, ale pomyślimy o zmianie formuły."
Uwaga! Uwaga! Lepsze jest wrogiem dobrego.
Lepiej nic nie zmieniać. Jak jest ok to tylko ciągnąć dalej. Jak Olimpiadę :) Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Pożar Kościoła św. Katarzyny w Gdansku
i33 napisała:
> gdzie zbierają pieniądze na odbudowę jest konto, nie mam tv?
Spokojnie :)
- Cokolwiek miałoby się dziać, kościół na pewno zostanie odbudowany - bardzo
mocno stwierdził ks. Witold Bock, sekretarz prasowy Arcybiskupa Gdańskiego
Tadeusza Gocłowskiego.
- Kościół zostanie odbudowany bez względu na stopień zniszczenia i koszta
odbudowy - od razu potwierdził jego słowa Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska. -
Pomoc będzie miała charakter bezzwrotnej dotacji.
Pomoc w odbudowie kościoła obiecał już także marszałek Jan Kozłowski. Urząd
Marszałkowski wystąpi również do ministra kultury z wnioskiem o zaangażowanie
środków unijnych i krajowych do sfinansowania odbudowy kościoła.
Źródło :
www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.phtml?id_news=19549
Pozdrawiam .
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Polskość MuSi się zmienić!
nie są w stanie zrozumieć, czy nie chcą?
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3653754.html
- Stocznia jest podmiotem gospodarczym i może podlegać rożnym gospodarczym komplikacjom - tłumaczy rzecznik gdańskiej kurii ksiądz Witold Bock. - Poza tym toczy się proces beatyfikacyjny Jana Pawła II, to też nie jest bez znaczenia, co podkreślała Nuncjatura.
Stoczniowcy z tymi argumentami się jednak nie zgadzają. - To decyzja dla nas niezrozumiała, przecież na Zachodzie jest mnóstwo zakładów pracy noszących imiona świętych, byliśmy pewni, że kardynał Dziwisz poparł nasz pomysł - mówi Gałęzewski.
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Antykatolickie wściekłe psy ruszyły kąsać Kościół
Czwartek, 29 lipca 2004r.
Szykuje się prawdziwe trzęsienie ziemi na Pomorzu. Wczoraj do gdańskiej
prokuratury trafiło kolejne doniesienie w sprawie molestowania seksualnego osób
małoletnich. Tym razem sprawcą tego przestępstwa miał być wysoki rangą i znany
gdański duchowny.
Choć szef Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Józef Fedosiuk zapytany przez nas,
czy potwierdza, że ksiądz X (tu podaliśmy jego imię i nazwisko) jest zamieszany
w aferę pedofilską, nie potrafił temu zaprzeczyć, jednak zdecydowaliśmy się na
razie nie ujawniać jego inicjałów.
- Nie potwierdzam i nie zaprzeczam, że chodzi o tego księdza -
mówi "Dziennikowi" prokurator Fedosiuk. - Potwierdzam, że chodzi o wysokiego
rangą gdańskiego duchownego.
Z naszych informacji wynika, że wczoraj ktoś złożył doniesienie na duchownego,
który miał się dopuszczać gwałtu na nieletnich chłopcach. Zastępca prokuratora
okręgowego Ryszard Paszkiewicz potwierdza, że wszczęto śledztwo z artykułu 200
kk ("Kto doprowadza małoletniego poniżej lat 15 do obcowania płciowego lub do
poddania się innej czynności seksualnej, albo do wykonania takiej czynności,
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10"). Sprawa póki co owiana
jest całkowitą tajemnicą. Większość śledczych, do których wczoraj dzwoniliśmy,
albo miała wyłączone telefony, albo twierdziła, że nic nie wie. Również
duchowni nie mieli zbyt wiele do powiedzenia.
- Muszę przyznać, że jestem kompletnie zaskoczony. Nic na ten temat nie wiem -
powiedział nam ks. Witold Bock, sekretarz prasowy metropolity gdańskiego
arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego.
Z naszych informacji wynika, że ksiądz X miał wczoraj prowadzić mszę świętą,
jednak zastąpił go ktoś inny. Oficjalnie ksiądz źle się poczuł. Ze źródła
zbliżonego do kurii wiemy też, że X prosi o niewywoływanie skandalu oraz że w
czwartek wszystko wyjaśni. To już druga afera pedofilska w Gdańsku w ciągu
kilka dni. We wtorek pisaliśmy o 19-latku, który na Zaspie zgwałcił dwóch
chłopców.
Waldemar Ulanowski - Dziennik Bałtycki
gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/387763.html Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Rzecznik kurii: Prałatowi daleko jest do ideału...
Witold BOCK nie BOK! Odrabiajcie lekcje, redaktorzy ;) Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Pytanie do Szefowej "AGORY"
A tak o sprawie Prałata donosi 'Rzeczpospolita"
Kraj
Rzeczpospolita /2004-08-19 07:06:00
Kontratak prałata: Sprawa w prokuraturze
"Rzeczpospolita": Arcybiskup Tadeusz Gocłowski jeszcze nie zdecydował, czy
usunie ks. Jankowskiego z parafii św. Brygidy. - "To jest jeden z możliwych
scenariuszy" - mówi ks. Witold Bock, rzecznik prasowy gdańskiej kurii.
Ks. Henryk Jankowski domaga się natomiast od gdańskiej prokuratury znalezienia
winnych przecieków do mediów ze śledztwa w sprawie molestowania 16-letniego
Sławomira R. - pisze dziennik.
Wczorajsze dzienniki "Gazeta Wyborcza" oraz "Fakt" poinformowały, że "gdańska
kuria ma dość", a arcybiskup Gocłowski chce, by ks. Henryk Jankowski odszedł z
parafii św. Brygidy. I to nie z powodu toczącego się postępowania w sprawie
podejrzenia o molestowanie seksualne, ale z uwagi na informacje świadczące o
demoralizacji ministrantów na plebanii św. Brygidy - pisze "Rz".
Ks. Witold Bock, rzecznik gdańskiej kurii, powiedział "Rz", że odwołanie ks.
Jankowskiego z funkcji jest jednym z wielu możliwych scenariuszy w sytuacji,
gdyby potwierdziły się zarzuty o molestowanie seksualne. - "Arcybiskup czeka na
wyniki śledztwa" - powiedział. Nie wiadomo na razie, jak zareaguje arcybiskup,
gdy potwierdzą się zeznania ministrantów, że prałat dawał ministrantom
pieniądze na alkohol i narkotyki.
Jak pisze "Rzeczpospolita", wczoraj prałat Jankowski złożył w gdańskiej
Prokuraturze Okręgowej zawiadomienie o przestępstwie. Zarzucił on prokuraturze
i sądowi celowe udostępnianie mediom informacji ze śledztwa w sprawie
molestowania Sławomira R. Domaga się znalezienia winnych przecieków do mediów.
Więcej na ten temat w dzisiejszej "Rzeczpospolitej".
Postępowanie Michnika trudno zrozumieć i jeszcze trudniej skomentować. Powołamy
chyba forumową komisję i zajmiemy się problemem michnikowej wizji Kościoła w
Polsce. Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Tyrania antyprawicowej histerii
Kwadranse nienawisci Moniki istotnie z PRL
nick3 napisał:
> Styl rządów ("władzy raz zdobytej..."), język jakim gada, godny
> dawnych "kwadransów nienawiści". Czego jeszcze chcieć? Pałować nie mogą, bo
> jesteśmy w UE:)
Mirmat: wlasnie dzisiaj zademonstrowala komunizm w "publicznej TV twoja chyba
ulubiona - Moniczka Olejnik, ktora zakpila sobie Prosto w Oczy organizujac
kolejny konkurs zsynchronizowanego plucia na PiS, Radio Maryja, TV Trwam i ND.
Jak to fajnie kiedy mozna na koszt posiadaczy odbiormnika telewizyjnego
zorganizowac polowanie na ksiedza Rydzyka w telewizji okreslanej
jako "publiczna".
I tak pod batuta dyrygentki w konkursie plucia wystapili: wielbiciel UBiskupa
Goclawskiego i "duszpasterz dziennikarzy" ks. Witold Bock i Marcin
Przeciszewski z tak zwanej "Katolickiej Agencji Informacyjnej".
Juz na wstepie Witold Bock wyrazil ochote na jak to okreslil "fantazjowanie"
porownujac porozumienie miedzy PiS, LPR i SO do ..... UKRZYZOWANIA JEZUSA !!!!
Juz nie "fantazja" ale trwoga przemawiala przez Agenta Informacyjnego,
Marcina Przeciszeskiego kiedy analizowal konsekwencje rozpadu tak misternie
skonstruowanej przez organa SB "jednosci" w Kosciele. Zgroza przejela Monike
Olejniczak, Ups! Olejnik wypowiedz prezesa Prawa i Sprawiedliwosci, Jaroslawa
Kaczynskiego, ze polityka takich ksiezy jak Zycinski doprowadzic moze do
sytuacji Kosciola w Polsce jak w Hollandii.
Jako przyzwoitke Monika zaprosila ks. Romana Andrzejczaka, ktory okazal sie
kapelanem Prezydenta, ktory zaklinal sie, ze na polityce sie nie zna a w
ogole jest mu przykro, przykro....przykro choc trudno bylo zrozumiec o jaka
przykrosc mu chodzi. Tyle, ze potrzeba ks. Andrzejczakowi "jezyka milosci",
ktorego tak brakowalo w nienawistnych wypowiedziach Witolda Bocka. Bo jak
twierdzil ks. Andrzejczyk, "jak sie damy wmanewrowac w cos (?) to powinnismy
zaraz przeprosic".
Najbardziej satysfakcjonujacy byl apel Witolda Brocka na koniec konkursu
kiedy zaapelowal do polsko-jezycznych pismakow i szczekaczek by "w trudnych
czasach" jakie nadchodza nie ustawali w wysilku.
> Ale tak właściwie, to gdyby nie to, że z UE jest forsa, to by Polskę z niej
> wypisali i wzięli wszystkich co bardziej "niewygodnych" w kamasze. Przecież
to mówią.
>
M: JA SZCZERZE WIERZE, ZE KIEDY ODBIERZEMY CO NAM EUROKOLCHOZ UKRADL W
RAMACH "SPLATY DLUGOW GIERKOWSKICH" POKAZEMY EUROKOLCHOZNIKOM GEST KOZAKIEWICZA
I ODZYSKAMY PELNA SUWERENNOSC.
> Precz z pisowską kato-komuną.
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Moniczka Olejnik zakpila sobie Prosto w Oczy.....
Moniczka Olejnik zakpila sobie Prosto w Oczy.....
...organizujac kolejny konkurs zsynchronizowanego plucia na PiS, Radio
Maryja, TV Trwam i ND. Jak to fajnie kiedy mozna na koszt posiadaczy
odbiormnika telewizyjnego zorganizowac polowanie na ksiedza Rydzyka w
telewizji okreslanej jako "publiczna".
I tak pod batuta dyrygentki w konkursie plucia wystapili: wielbiciel UBiskupa
Goclawskiego i "duszpasterz dziennikarzy" ks. Witold Bock i Marcin
Przeciszewski z tak zwanej "Katolickiej Agencji Informacyjnej".
Juz na wstepie Witold Bock wyrazil ochote na jak to okreslil "fantazjowanie"
porownujac porozumienie miedzy PiS, LPR i SO do ..... UKRZYZOWANIA JEZUSA !!!!
Juz nie "fantazja" ale trwoga przemawiala przez Agenta Informacyjnego,
Marcina Przeciszeskiego kiedy analizowal konsekwencje rozpadu tak misternie
skonstruowanej przez organa SB "jednosci" w Kosciele. Zgroza przejela Monike
Olejniczak, Ups! Olejnik wypowiedz prezesa Prawa i Sprawiedliwosci, Jaroslawa
Kaczynskiego, ze polityka takich ksiezy jak Zycinski doprowadzic moze do
sytuacji Kosciola w Polsce jak w Hollandii.
Jako przyzwoitke Monika zaprosila ks. Romana Andrzejczaka, ktory okazal sie
kapelanem Prezydenta, ktory zaklinal sie, ze na polityce sie nie zna a w
ogole jest mu przykro, przykro....przykro choc trudno bylo zrozumiec o jaka
przykrosc mu chodzi. Tyle, ze potrzeba ks. Andrzejczakowi "jezyka milosci",
ktorego tak brakowalo w nienawistnych wypowiedziach Witolda Bocka. Bo jak
twierdzil ks. Andrzejczyk, "jak sie damy wmanewrowac w cos (?) to powinnismy
zaraz przeprosic".
Najbardziej satysfakcjonujacy byl apel Witolda Brocka na koniec konkursu
kiedy zaapelowal do polsko-jezycznycj pismakow i szczekaczek by "w trudnych
czasach" jakie nadchodza nie ustawali w wysilku. Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: PiS dziękuje Kościołowi za wsparcie w wyborach
Prawie 4 mln złotych zażądał ksiądz Andrzej Czerwiński, proboszcz z Gdyni, za
108 hektarów ziemi przy złożach borowiny w Kołobrzegu. Dwa lata temu kupił ją za
1,4 mln zł. Prezydent Kołobrzegu jest w szoku
Henryk Bieńkowski, prezydent Kołobrzegu, ujawnił propozycję księdza
Czerwińskiego na konferencji prasowej.
- Jestem w szoku. Ksiądz wycenił działkę na 3 miliony 812 tysięcy 32 złote! To
prawie 3 razy więcej niż sam za tę ziemie zapłacił. To niemoralne. Na pewno się
nie zgodzę na taką cenę, bo byłaby to niegospodarność - mówi prezydent
Kołobrzegu Henryk Bieńkowski. Prałat Andrzej Czerwiński, proboszcz parafii
Andrzeja Boboli w Gdyni, jak twierdzi, dorobił się na obligacjach. Ziemię w
Kołobrzegu, 108 hektarów, kupił dwa lata temu od Agencji Mienia Wojskowego.
Teren zamierzał zagospodarować tak, aby przynosił zyski. Myślał o parku
rozrywki, polu golfowym lub osiedlu domków jednorodzinnych.
Krzątanina wokół działki księdza spowodowała zaniepokojenie władz miasta. Teren
przylega do złóż borowinowych wykorzystywanych do celów leczniczych w
kołobrzeskim uzdrowisku i każda inwestycja stanowi dla nich zagrożenie.
Po artykułach prasowych okazało się też, że o działalności księdza nic nie wie
abp Tadeusz Gocłowski, w którego diecezji pracuje ks. Czerwiński. Zgodnie z
prawem kanonicznym na transakcje handlowe duchowny powinien uzyskać zgodę
zwierzchnika. W rezultacie pół roku temu abp Gocłowski zobowiązał gdyńskiego
proboszcza do wycofania się z inwestycji. Ogłoszenia o sprzedaży działki ukazały
się w niemieckich pismach. Ksiądz rozpoczął też rozmowy z władzami miasta. Czy
przyjmie propozycję prezydenta?
- O tej sprawie z prasą nie rozmawiam - stwierdza krótko ks. Czerwiński.
Co na temat tych targów myślą władze kościelne?
- Ksiądz arcybiskup nie jest z tego zadowolony. Podejmie dalsze kroki, gdy
zapozna się ze szczegółami - mówi ksiądz Witold Bock, sekretarz prasowy abp
Tadeusza Gocłowskiego. - Prawo kanoniczne wyraźnie mówi, że dokonywanie przez
księży, jako osoby fizyczne, tego rodzaju transakcji, z których są tak wysokie
korzyści, jest zabronione.
(Marek Sterlingow, Marek Wąs)
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Jaka jest różnica pomiedzy pasterzem a pastuchem?
Jaka jest różnica pomiedzy pasterzem a pastuchem?
Zapytał retorycznie ks. Witold Bock, rzecznik prasowy metropolity gdańskiego.
Ano taka jak pomiędzy Życińskim a Jankowskim. I taka jak pomiędzy Pieronkiem
a Rydzykiem.
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.
Doniesienie o podejrzanych kontaktach prałata Henryka J. z 16-latkiem złożył w
prokuraturze gdański sąd rodzinny. Prokuratura i ksiądz milczą
Przed tym sądem od grudnia 2003 r. toczy się sprawa o przymusowe skierowanie na
leczenie z narkomanii Sławomira R. To syn byłej sprzątaczki prałata. - W
trakcie postępowania pojawiły się zeznania, z których wynika, że mogło dojść do
molestowania seksualnego nieletniego, i sąd skierował materiały do prokuratury.
To rutynowa procedura - mówi Hanna Lange-Bieszki, rzecznik prasowy sądu.
Nie wiemy, który świadek obciążył księdza. Według akt sądowych Maria R.
sprzątała plebanię ks. Henryka J. do grudnia 2003 r. Jej syn odwiedzał prałata
od trzech lat. Ksiądz miał mu kupować ubrania, buty i inne wartościowe
przedmioty. Nastolatek miał też zamieszkać na plebanii, spędzać tam noce, a
nawet - twierdzili świadkowie - spać z proboszczem w jednym łóżku. Niektóre
szczegóły tej znajomości ujawnił w piątek "Super Express".
Osoby, które dobrze znają księdza J., nie mają wątpliwości, że oskarżenie to
próba zdyskredytowania znanego duchownego. - Ktoś szantażował księdza tą sprawą
od kilku miesięcy. Chciał od niego pieniędzy - powiedział nam jeden z nich. Tej
informacji nie udało nam się potwierdzić ani w sądzie, ani w prokuraturze.
Według znajomych księdza Henryk J. próbował pomóc 16-latkowi, który wpadł w
narkomanię. Zorganizował mu m.in. pobyt w ośrodku odwykowym, ale Sławomir nie
zgłosił się na leczenie.
Prałat, który w czwartek, zdecydowanie zaprzeczył oskarżeniom o pedofilię, w
piątek nie chciał kontaktować się z mediami. Rzecznik gdańskiej kurii ks.
Witold Bock oświadczył: - Dopóki prokuratura nie postawi komuś formalnych
zarzutów, nie ma się do czego ustosunkowywać.
Tymczasem prokuratura przesłuchała pierwszych świadków w sprawie. Prałata wśród
nich nie było. Jak dowiadujemy się nieoficjalnie, ksiądz musiał jednak
udostępnić śledczym swój telefon komórkowy. Prawdopodobnie po to, by zbadać
billingi. Oficjalnie prokuratura nie informuje o postępach śledztwa.
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2206513.html Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.
"Trybuna": Metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski zbiera informacje na temat
wydarzeń, które miały miejsce w parafii św. Brygidy.
Według "Gazety Wyborczej", Gocłowski zapoznał się z zeznaniami 16-letniego
Sławomira R., w których jest mowa o alkoholu i narkotykach na plebanii i
określił je jako "przerażające". Z jakich źródeł korzysta jedna z najbardziej
wpływowych na Wybrzeżu osobistości? Rzecznik prokuratury Konrad Kornatowski i
sekretarz prasowy kurii metropolitalnej w Gdańsku ks. Witold Bock zapewniają,
że Gocłowski nie miał dostępu do akt sprawy - pisze "Trybuna".
"Już w maju br. matka Sławomira R. informowała metropolitę gdańskiego o swoich
podejrzeniach dotyczących skłonności prałata. To znaczy, że Gocłowski wiedział
o sprawie wcześniej, niż sąd rodzinny, który w lipcu poinformował prokuraturę o
podejrzeniach matki. Jednak o sprawie milczał" - podaje dziennik. "Już po
sierpniowej publikacji w »Dzienniku Bałtyckim«, który jako pierwszy
zapowiedział wybuch skandalu z udziałem wpływowego księdza gdańskiego,
Gocłowski utrzymywał, że nie wie, o kogo chodzi. Zgodnie z krążącymi w Gdańsku
pogłoskami, źródłem wiedzy metropolity jest nie tylko matka byłego
ministranta" - informuje "Trybuna".
"Hierarcha ma być na bieżąco informowany o wszystkim, co dzieje się w sprawie.
Jako pierwszy miał poznać treść lipcowych zeznań matki Sławomira R. przed sądem
rodzinnym. Podobno żadne z tzw. przecieków do prasy nie są zaskoczeniem dla
arcybiskupa, bo ich treść już zna z własnych źródeł. Kornatowski powiedział
nam, że według jego wiedzy, dostęp do materiałów śledztwa ma tylko prokurator
prowadzący. Skąd więc wiedza gdańskiego metropolity? Oględnie wyjaśnił to ks.
Bock" - pisze gazeta. "Wiedza arcybiskupa ma charakter ogólny. Nie było
powodów, aby zapoznawał się z aktami sprawy. Być może zrobi to, kiedy zostaną
postawione komuś zarzuty i postępowanie będzie przeciwko konkretnej osobie, a
nie w sprawie. Wiedza metropolity pochodzi z innych źródeł, z kierowanych do
niego zapytań i spotkań z ludźmi" - poinformował "Trybunę".
info.onet.pl/968165,11,item.html Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.
Kuria gdańska: odwołanie ks. Jankowskiego jest moż
Środa, 18 sierpnia 2004
Kuria gdańska: odwołanie ks. Jankowskiego jest możliwe PAP 11:45
Sekretarz prasowy metropolity gdańskiego ks. Witold Bock nie chciał skomentować
doniesień o tym, jakoby metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski chciał
ustąpienia księdza prałata Henryka Jankowskiego z funkcji proboszcza parafii
św. Brygidy. Ks. Bock przypomniał, że kuria cały czas wyjaśnia, co działo się
na plebanii kościoła św. Brygidy.
Posłuchaj relacji Katarzyny Piotrowskiej, reporterki Radia ZET
i.wp.pl/a/f/mp3/8089/gdansk-pralat.mp3
"Gazeta Wyborcza", powołując się na nieoficjalne źródła, napisała, że
arcybiskup Gocłowski chce, by ks. Jankowski ustąpił. Na pytanie, czy Jankowski
zostanie odwołany, abp miał odpowiedzieć: Arcybiskup Gocłowski poważnie o tym
myśli. Według gazety, powodem planowanego posunięcia mają być zeznania
nastolatków świadczące o deprawacji 16-letniego Sławomira R.
Sekretarz prasowy metropolity gdańskiego nie chciał wypowiadać się, czy obecnie
arcybiskup ma taki zamiar. To pytanie można zadać tylko arcybiskupowi (...) Nie
ukrywam, że trwa wyjaśnianie sprawy - dodał ks. Bock.
Pytany, czy odwołanie prałata z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy jest w
ogóle rozważane stwierdził, że jeżeli będzie taka potrzeba, to tak.
Gdańska Prokuratura Okręgowa od 27 lipca prowadzi dochodzenie w sprawie
molestowania seksualnego nieletniego. O wątku domniemanego wykorzystywania 16-
letniego w tej chwili Sławomira R. z Gdańska powiadomił prokuraturę miejscowy
sąd rodzinny. Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku
Janusz Kaczmarek potwierdził ponad tydzień temu, że zeznania matki jednego z
chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Śledztwo jest
prowadzone w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. (uk)
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.
Złoty interes księdza i dupo-poplecznicy
Prawie 4 mln złotych zażądał ksiądz Andrzej Czerwiński, proboszcz z Gdyni, za
108 hektarów ziemi przy złożach borowiny w Kołobrzegu. Dwa lata temu kupił ją za
1,4 mln zł. Prezydent Kołobrzegu jest w szoku
Henryk Bieńkowski, prezydent Kołobrzegu, ujawnił propozycję księdza
Czerwińskiego na konferencji prasowej.
- Jestem w szoku. Ksiądz wycenił działkę na 3 miliony 812 tysięcy 32 złote! To
prawie 3 razy więcej niż sam za tę ziemie zapłacił. To niemoralne. Na pewno się
nie zgodzę na taką cenę, bo byłaby to niegospodarność - mówi prezydent
Kołobrzegu Henryk Bieńkowski. Prałat Andrzej Czerwiński, proboszcz parafii
Andrzeja Boboli w Gdyni, jak twierdzi, dorobił się na obligacjach. Ziemię w
Kołobrzegu, 108 hektarów, kupił dwa lata temu od Agencji Mienia Wojskowego.
Teren zamierzał zagospodarować tak, aby przynosił zyski. Myślał o parku
rozrywki, polu golfowym lub osiedlu domków jednorodzinnych.
Krzątanina wokół działki księdza spowodowała zaniepokojenie władz miasta. Teren
przylega do złóż borowinowych wykorzystywanych do celów leczniczych w
kołobrzeskim uzdrowisku i każda inwestycja stanowi dla nich zagrożenie.
Po artykułach prasowych okazało się też, że o działalności księdza nic nie wie
abp Tadeusz Gocłowski, w którego diecezji pracuje ks. Czerwiński. Zgodnie z
prawem kanonicznym na transakcje handlowe duchowny powinien uzyskać zgodę
zwierzchnika. W rezultacie pół roku temu abp Gocłowski zobowiązał gdyńskiego
proboszcza do wycofania się z inwestycji. Ogłoszenia o sprzedaży działki ukazały
się w niemieckich pismach. Ksiądz rozpoczął też rozmowy z władzami miasta. Czy
przyjmie propozycję prezydenta?
- O tej sprawie z prasą nie rozmawiam - stwierdza krótko ks. Czerwiński.
Co na temat tych targów myślą władze kościelne?
- Ksiądz arcybiskup nie jest z tego zadowolony. Podejmie dalsze kroki, gdy
zapozna się ze szczegółami - mówi ksiądz Witold Bock, sekretarz prasowy abp
Tadeusza Gocłowskiego. - Prawo kanoniczne wyraźnie mówi, że dokonywanie przez
księży, jako osoby fizyczne, tego rodzaju transakcji, z których są tak wysokie
korzyści, jest zabronione.
(Marek Sterlingow, Marek Wąs)
Marek Sterlingow, Marek Wąs Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Zamysły JE Gocłowskiego
Zamysły JE Gocłowskiego
Gocłowski boi się szurnąć Jankowskiego z parafii, ucieka się więc do
sztuczki: kontrolowane przecieki do prasy. Gocłowski bardzo by chciał wydać
dekret odwołujący Jankowskiego z parafii i na to miejsce powołać swojego
sekretarza prasowego ks. Witolda Bocka. To właśnie on komunikuje się z
dziennikarzami. Bock nie jest co prawda tak kultowym księdzem jak Jankowski,
ale w Gdańsku jest znany. Od lat kumpluje się z różnymi dziennikarzami,
bierze udział w rozmaitych publicznych imprezach, ma dobry kontakt z ludźmi,
jest normalny w obyciu, nie gada głupot. No i jest lojalny wobec
Gocłowskiego. Przynależność do Opus Dei jest dodatkową zaletą Bocka.
Witold Bock razem z innym swoim kolegą ks. Krzysztofem Niedałtowskim od kilku
lat, co roku, organizuje w Święto Niepodległości 11 listopada imprezę pod
tytułem Święto Człowieka. Zapraszają różnych ludzi o znanych nazwiskach,
którzy gawędzą o prawdzie, wolności, dobrych i złych uczynkach. Dla mas
organizują zaś koncerty muzyki mniej i bardziej popularnej, festyny z
balonami i lizakami.
Pomysł był taki, aby Bocka osadzić na probostwie zamiast Jankowskiego w
okolicach listopada, a na tegoroczne Święto Człowieka sprowadzić Dalajlamę.
Byłoby to w zamyśle Gocłowskiego wydarzenie medialne, które zneutralizuje
krzyk po odwołanym Jankowskim, który sam nie odejdzie, nie ma mowy.
Plotka głosi, że panowie są związani w jakiś sposób ze sobą, a tym sposobem
jest kasa. W każdym razie wbrew różnym twierdzeniom, że biskup i prałat się
nie lubią, prałat bywa częstym gościem na niedzielnych śniadaniach u biskupa
w kurii. Skąd prałat ma kasę? Nikt w Trójmieście nie wie. Różni ludzie pytani
wzruszają ramionami. Ma. Dzisiaj niewątpliwym dostarczycielem gotówki dla
prałata jest prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej Edward Moskal oraz ci,
którzy są wokół Moskala. Jankowski ma też świetny układ z każdą władzą i
dobre kontakty na średnim szczeblu w Watykanie. Jego kontakty biznesowe
pochodzą jeszcze z początków lat 90., gdy prezydentem był Lech Wałęsa,
dowódcą Marynarki Wojennej Romuald Waga, prokuratorem apelacyjnym Leszek
Lackorzyński, a głośnym gdańskim biznesmenem Mariusz Olech. To było otoczenie
prałata. To były czasy, w których powstawały banki, a prywatne firmy dużymi
tankowcami sprowadzały do Polski ropę.
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Goclowski do dymisji!!!!!!!
Nie było skandalu.Klechy rządzą! Goc do dymisji!
Będzie wielki skandal?
Czwartek, 29 lipca 2004r.
Szykuje się prawdziwe trzęsienie ziemi na Pomorzu. Wczoraj do gdańskiej
prokuratury trafiło kolejne doniesienie w sprawie molestowania seksualnego osób
małoletnich. Tym razem sprawcą tego przestępstwa miał być wysoki rangą i znany
gdański duchowny.
Choć szef Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Józef Fedosiuk zapytany przez nas,
czy potwierdza, że ksiądz X (tu podaliśmy jego imię i nazwisko) jest zamieszany
w aferę pedofilską, nie potrafił temu zaprzeczyć, jednak zdecydowaliśmy się na
razie nie ujawniać jego inicjałów.
- Nie potwierdzam i nie zaprzeczam, że chodzi o tego księdza -
mówi "Dziennikowi" prokurator Fedosiuk. - Potwierdzam, że chodzi o wysokiego
rangą gdańskiego duchownego.
Z naszych informacji wynika, że wczoraj ktoś złożył doniesienie na duchownego,
który miał się dopuszczać gwałtu na nieletnich chłopcach. Zastępca prokuratora
okręgowego Ryszard Paszkiewicz potwierdza, że wszczęto śledztwo z artykułu 200
kk ("Kto doprowadza małoletniego poniżej lat 15 do obcowania płciowego lub do
poddania się innej czynności seksualnej, albo do wykonania takiej czynności,
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10"). Sprawa póki co owiana
jest całkowitą tajemnicą. Większość śledczych, do których wczoraj dzwoniliśmy,
albo miała wyłączone telefony, albo twierdziła, że nic nie wie. Również
duchowni nie mieli zbyt wiele do powiedzenia.
- Muszę przyznać, że jestem kompletnie zaskoczony. Nic na ten temat nie wiem -
powiedział nam ks. Witold Bock, sekretarz prasowy metropolity gdańskiego
arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego.
Z naszych informacji wynika, że ksiądz X miał wczoraj prowadzić mszę świętą,
jednak zastąpił go ktoś inny. Oficjalnie ksiądz źle się poczuł. Ze źródła
zbliżonego do kurii wiemy też, że X prosi o niewywoływanie skandalu oraz że w
czwartek wszystko wyjaśni. To już druga afera pedofilska w Gdańsku w ciągu
kilka dni. We wtorek pisaliśmy o 19-latku, który na Zaspie zgwałcił dwóch
chłopców.
Waldemar Ulanowski - Dziennik Bałtycki
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Czy nurkowanie na wraku "Jana Heweliusza" jest ...
nurkowanie na wrakach-nawet ksiadz nie protestuje
artykuł z GW Gdańsk
Zobaczyć podwodny cmentarz
Bałtyckie wraki-cmentarzyska przyciągały dotychczas ekipy telewizyjne,
płetwonurków i złodziei. Teraz pojawiła się nowa moda - zorganizowane
zwiedzanie miejsc tragedii
Tragedie związane z katastrofami tych jednostek doczekały się wielu filmów
dokumentalnych realizowanych nawet przez tak uznane firmy jak "National
Geographic".
W 1993 roku w katastrofie promu "Jan Heweliusz" zginęło 55 osób. Spoczywający
na niemieckich wodach wrak do dziś może być przez przeszkód penetrowany przez
płetwonurków, choć nigdy nie odnaleziono ciał 8 ofiar tragedii. Wrak jest celem
podwodnych wycieczek.
Opinie na temat nietypowych wycieczek
Iwona Pomian, Dział Badań Podwodnych Centralnego Muzeum Morskiego:
Każdy wrak związany jest z tragedią. Nie mam jednak nic przeciwko turystyce
wrakowej, o ile wraki nie są okradane. W przypadku "Goi" czy "Steubena" jestem
za strefą ochronną, ponieważ tam leży mnóstwo ludzkich szczątków, ale "Jan
Heweliusz" jest wrakiem pustym.
Ksiądz Witold Bock, sekretarz prasowy Arcybiskupa Metropolity Gdańskiego:
Wrak to nie jest tylko cmentarzysko, to cmentarzysko symboliczne. Niemoralne
jest okradanie wraków, ale jeżeli ktoś w celach poznawczych je zwiedza, nie
widzę w tym absolutnie nic złego. Sam wielokrotnie nurkowałem na różnych
wrakach, na Bałtyku również, i robiłem to jako turysta, z szacunkiem dla ludzi,
którzy zginęli. Zresztą, na cmentarz Rakowiecki też przychodzą wycieczki - to
miałoby być niemoralne?
Marek Błuś, kapitan żeglugi wielkiej oraz dziennikarz specjalizujący się w
tematyce morskiej:
Zwiedzanie wraków to jak chodzenie po cmentarzach i polach bitew. Obowiązują
pewne normy. Brytyjczycy opracowali szczegółowo przepisy na ten temat. W
skrócie: nurkuj, ale nie dotykaj. Chodzi o to, że można zwiedzać taki statek,
ale nic nie wyjmować, nie podnosić, nie zmieniać - to jest etyka nurkowa.
Uważam, że jeśli na "Heweliuszu" znajdują się jakieś szczątki, znajdują się w
części leżącej w oddaleniu od reszty wraku. W trakcie katastrofy prom pękł i
odpadła od niego nadbudówka mieszkalna. Do niej zajrzeć się nie da, więc
płetwonurkowie i tak się nią nie interesują.
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Ks. Witold Bock: Nawrócić się i zrezygnować z o...
Ks. Witold Bock: Nawrócić się i zrezygnować z o...
Wprowadzić obowiązek oświadczeń majątkowych dla księzy i biskupów. Wtedy się
okaże co dzieje się z naszymi (kościoła) pieniędzmi! Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Ks. Witold Bock: Nawrócić się i zrezygnować z o...
Ks. Witold Bock: od dawna brandzluję powietrze
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Sprawa prałata - kłamstwa abp Gocłowskiego
Sprawa prałata - kłamstwa abp Gocłowskiego
Od samego początku moje przekonanie, że wszelkie oświadczenia abp
Gocłowskiego mają się z prawdą na bakier nie po raz pierwszy znajdują
potwierdzenie w praktyce. Ten wyświęcony po katolicku hierarcha kościelny
wydaje sie prezentować sobą, wszystko co w tym katolicyźmie jest
najbardziej "wartościowe". Udana postać wpasowująca się w budowaną linię
nowego dekalogu typu trele-morele Glempo-Michalik.
Sprawa prałata: "Śledztwo" abp Gocłowskiego
"Trybuna": Metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski zbiera informacje na
temat wydarzeń, które miały miejsce w parafii św. Brygidy.
Według "Gazety Wyborczej", Gocłowski zapoznał się z zeznaniami 16-letniego
Sławomira R., w których jest mowa o alkoholu i narkotykach na plebanii i
określił je jako "przerażające". Z jakich źródeł korzysta jedna z najbardziej
wpływowych na Wybrzeżu osobistości? Rzecznik prokuratury Konrad Kornatowski i
sekretarz prasowy kurii metropolitalnej w Gdańsku ks. Witold Bock zapewniają,
że Gocłowski nie miał dostępu do akt sprawy - pisze "Trybuna".
"Już w maju br. matka Sławomira R. informowała metropolitę gdańskiego o
swoich podejrzeniach dotyczących skłonności prałata. To znaczy, że Gocłowski
wiedział o sprawie wcześniej, niż sąd rodzinny, który w lipcu poinformował
prokuraturę o podejrzeniach matki. Jednak o sprawie milczał" - podaje
dziennik. "Już po sierpniowej publikacji w »Dzienniku Bałtyckim«, który jako
pierwszy zapowiedział wybuch skandalu z udziałem wpływowego księdza
gdańskiego, Gocłowski utrzymywał, że nie wie, o kogo chodzi. Zgodnie z
krążącymi w Gdańsku pogłoskami, źródłem wiedzy metropolity jest nie tylko
matka byłego ministranta" - informuje "Trybuna".
"Hierarcha ma być na bieżąco informowany o wszystkim, co dzieje się w
sprawie. Jako pierwszy miał poznać treść lipcowych zeznań matki Sławomira R.
przed sądem rodzinnym. Podobno żadne z tzw. przecieków do prasy nie są
zaskoczeniem dla arcybiskupa, bo ich treść już zna z własnych źródeł.
Kornatowski powiedział nam, że według jego wiedzy, dostęp do materiałów
śledztwa ma tylko prokurator prowadzący. Skąd więc wiedza gdańskiego
metropolity? Oględnie wyjaśnił to ks. Bock" - pisze gazeta. "Wiedza
arcybiskupa ma charakter ogólny. Nie było powodów, aby zapoznawał się z
aktami sprawy. Być może zrobi to, kiedy zostaną postawione komuś zarzuty i
postępowanie będzie przeciwko konkretnej osobie, a nie w sprawie. Wiedza
metropolity pochodzi z innych źródeł, z kierowanych do niego zapytań i
spotkań z ludźmi" - poinformował "Trybunę".
info.onet.pl/968165,11,item.html Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Ksiadz Antysemita Sam Zrezygnuje?
Ksiadz Antysemita Sam Zrezygnuje?
Kraj
PAP, JP /2004-09-23 12:43:00
Ksiądz Jankowski dobrowolnie zrezygnuje?
W najbliższym czasie z ks. prałatem Henrykiem Jankowskim rozmawiać będą o
rozważeniu przez niego dobrowolnej rezygnacji z funkcji proboszcza parafii
św. Brygidy kapłani wskazani przez metropolitę gdańskiego arcybiskupa
Tadeusza Gocłowskiego.
fot. AFP
Dowiedziała się o tym nieoficjalnie Polska Agencja Prasowa ze źródeł
kościelnych.
Metropolita gdański rozpoczął przygotowanie procedury ewentualnego odsunięcia
ks. Jankowskiego z funkcji proboszcza - potwierdził w czwartek PAP sekretarz
prasowy metropolity ks. Witold Bock.
Według czwartkowej "Gazety Wyborczej", przyczyną takiej decyzji metropolity
wobec prałata Jankowskiego jest demoralizacja młodzieży i infamia, czyli
utrata dobrego imienia.
Ks. Bock wyjaśnił, że metropolita Gocłowski wyłonił na razie z
kilkudziesięcioosobowej rady kapłańskiej diecezji gdańskiej czterech księży
do dalszych konsultacji w tej sprawie. Ostatecznie, radą będzie mu służyć
dwóch z nich. To oni - według nieoficjalnych informacji PAP - mają rozmawiać
z ks. Jankowskim o rezygnacji.
"Teraz jest czas dany do refleksji księdzu Jankowskiemu. Można przewidywać,
że jeśli sam nie ustąpi, to wówczas abp Gocłowski będzie się konsultował z
kapłanami i może zdecydować o odwołaniu go z funkcji proboszcza" - dodał ks.
Bock.
Ksiądz Henryk Jankowski odmówił w czwartek dziennikarzom skomentowania
informacji o wszczęciu procedury odwołania go z funkcji proboszcza.
Zaprzeczył, by metropolita Gocłowski kontaktował się z nim w tej sprawie. Nie
odpowiedział też na pytanie PAP, czy ustąpi z funkcji proboszcza.
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w
sprawie molestowania seksualnego nieletniego. O domniemanym wykorzystywaniu
byłego ministranta Bazyliki św. Brygidy, obecnie 16-letniego Sławomira R. z
Gdańska, powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny.
Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek
po ponad tygodniu od rozpoczęcia śledztwa potwierdził, że zeznania matki
jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Do
tego czasu media informowały o tym, powołując się na nieoficjalne źródła
m.in. w organach ścigania. Śledztwo dotyczące molestowania trafiło
ostatecznie do Elbląga, by uniknąć zarzutów o stronniczość gdańskich
prokuratorów.
Ks. Bock w rozmowie z PAP nie chciał konkretyzować, z jakich powodów ks.
Jankowski miałby odejść z parafii św. Brygidy. "To mogłoby brzmieć jako
oskarżenie, a ja nie chcę tego robić. Metropolita ma określone argumenty
podawane przez matkę i inne osoby. Między nim a prałatem trwa wymiana
korespondencji w tej sprawie" - uzasadnił.
Według mediów, metropolita Gocłowski w liście do ks. Jankowskiego wysłanym w
sierpniu miał wezwać go do ustąpienia z funkcji proboszcza bazyliki św.
Brygidy. W liście arcybiskup miał napisać, że jeśli "prałat nie ustąpi sam,
to podejmie kroki zgodne z kodeksem prawa kanonicznego". Tymczasem podczas
nabożeństwa w Bazylice św. Brygidy 29 sierpnia ks. Jankowski oświadczył, że
nie ustąpi z funkcji proboszcza. Dodał, że jest tam od 1970 roku i nadal
pozostanie.
Ks. Bock dodał, że w myśl kodeksu kanonicznego do odwołania proboszcza z
danej parafii dochodzi w sytuacji, gdy działalność duchownego jest "szkodliwa
i bezowocna".
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Podwojna moralnosc klerykow w Polsce
Podwojna moralnosc klerykow w Polsce
Na pokaz aecybiskup strofuje paralacine Jankoskiego, prywatnie - jedza z
jednego stolu biesiadnego. Na ich nieszczescie, czasy komuny juz odeszly i
prasa jest wszedzie- wscibska, nie latwo zbywalna i zadaje trudne pytania
uporczywie. Bredza wiec nonsensy kleycy, zamiast logicznych odpowiedzi, jak
za starych , dobrych czasow komuszych. Ale teraz ludzie ufaja prasie i nie
lubia jak ich sie traktuje jak glupkow. Wiec, jak to jest? Kochacie sie po
cichu, biskupie i pralacie, a dla publiczki udajecie ze cos robicie by
skandal wyjasnic? Dla mnie jasne jest tylko ze krecicie, koledzy klerycy.
Kraj
PAP, JP /2004-10-28 17:33:00
Ks. Jankowski na imieninach abp Gocłowskiego
Proboszcz parafii św. Brygidy ks. Henryk Jankowski uczestniczył w czwartek w
gdańskiej kurii w uroczystościach imieninowych metropolity gdańskiego
Tadeusza Gocłowskiego.
Mimo wezwania do rezygnacji z probostwa parafii, ks. Jankowski dotychczas
tego nie zrobił. Nie wydano także dekretu o pozbawieniu go funkcji
proboszcza.
Uroczystości imieninowe odbywające się przed południem rozpoczęły się od
mszy. Później składano biskupowi życzenia. "Wśród kapłanów w wielkiej sali
był ks. prałat Jankowski" - potwierdził informacje PAP arcybiskup Gocłowski.
Pytany o życzenia jakie złożył mu ks. Jankowski powiedział jedynie, że "z
życzeniami nieszczerymi się nie przychodzi, bo to nie miałoby sensu".
Na spotkanie imieninowe do arcybiskupa kapłani przychodzą bez zaproszeń,
bowiem jak mówi sam metropolita "ojciec nie zaprasza swoich dzieci".
Jankowski przybył na imieniny, mimo że abp Gocłowski w ogłoszonym we wrześniu
liście do kapłanów Archidiecezji Gdańskiej wezwał go do zrzeczenia się
probostwa parafii świętej Brygidy.
Gocłowski pytany przez PAP na jakim etapie jest sprawa dotycząca odejścia
księdza oznajmił jedynie: "na bardzo dobrym (...) Nie będę tego komentować".
Nie chciał się odnieść do nieoficjalnych informacji PAP uzyskanych w źródłach
kościelnych, dotyczących rozmowy jednego z wyznaczonych przez metropolitę
księży, który miał sugerować prałatowi rezygnację z kierowania parafią.
Sekretarz prasowy metropolity ks. Witold Bock pytany, czy został wydany
dekret o pozbawieniu probostwa ks. Jankowskiego stwierdził, że "na to trzeba
tygodni albo miesięcy". "Także w tej chwili nic się nie zmieniło. Nie mam nic
nowego do powiedzenia" - dodał.
Podobnie odpowiedział na pytanie, czy ksiądz Jankowski zrezygnował
dobrowolnie z pełnionej funkcji. "Nie zostałem poinformowany przez
arcybiskupa o jakichkolwiek nowych faktach w tej sprawie" - zaznaczył.
Abp Gocłowski we wrześniowym liście do kapłanów Archidiecezji Gdańskiej, w
którym wezwał ks. Jankowskiego do zrzeczenia się probostwa napisał, że nie
sądzi, by miało się to stać na administracyjnej drodze dekretu biskupa (...).
Metropolita gdański zaproponował ks. Jankowskiemu podjęcie pracy w Centrum
Ekumenicznym św. Brygidy w Gdańsku-Oliwie.
Gocłowski wypomniał Jankowskiemu uczynienie z ambony "trybuny politycznej"
oraz wygłaszanie poglądów, które "nie odzwierciedlają stosunku Kościoła do
niektórych ważnych problemów istniejących w relacjach między ludźmi".
Dodał jednocześnie, że zawsze odrzucał podnoszony przez media zarzut
o "przestępczym zachowaniu" prałata, gdyż niczego w tej mierze nie
udowodniono. "Natomiast wiem, że zachowanie młodych, tolerowane przez księdza
proboszcza Jankowskiego na plebanii, zdecydowanie odbiegało i odbiega od
normalnego wpływu duszpasterza" - napisał m.in. abp Gocłowski.
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w
sprawie molestowania seksualnego nieletniego. O domniemanym wykorzystywaniu
byłego ministranta bazyliki św. Brygidy, obecnie 16-letniego Sławomira R. z
Gdańska, powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny.
Podczas postępowania prokuratorskiego ministranci zeznawali, że pili alkohol
na terenie plebani. Utrzymywali, że robili to kryjąc się przed prałatem
Jankowskim. Sam Sławomir R. mówił, że otrzymywał od księdza kilkutysięczne
kieszonkowe.
Obecnie śledztwo w sprawie molestowania prowadzi Prokuratura Okręgowa w
Elblągu. Zostało ono we wtorek przedłużone do 27 grudnia. Nikomu w związku ze
sprawą nie postawiono zarzutów.
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Zdenerwowany abp T. Goclowski
Zdenerwowany abp T. Goclowski- odbiór fantów?
Komornik u metropolity gdańskiego
Marek Wąs, Marek Sterlingow, Gdańsk 24-03-2004, ostatnia aktualizacja 23-03-
2004 21:33
Zajął obrazy i meble księdza arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Licytacja za
miesiąc
- Egzekucję dotyczącą ruchomego majątku archidiecezji gdańskiej przeprowadziłem
w ubiegłym tygodniu - przyznaje Artur Zieliński, komornik z Inowrocławia. Jej
podstawą była decyzja sądu w Zielonej Górze. Sąd wystawił tzw. tytuł egzekucji
na rzecz firmy, która domaga się zwrotu długów od gdańskiej kurii. Firma nie
chce się ujawnić, ale dotarliśmy do reprezentującego ją prawnika Jacka
Wojtaszaka z Gorzowa Wielkopolskiego.
- Zajęliśmy obrazy i meble w siedzibie kurii, obrazy z Muzeum Archidiecezji
Gdańskiej oraz ruchomości dwóch należących do archidiecezji firm: Radia Plus i
wydawnictwa Stella Maris - mówi Wojtaszak. - Dzięki temu odzyskamy długi rzędu
300 tys. zł. To nie zaspokoi wszystkich roszczeń mojego klienta. Archidiecezja
zwodzi nas od trzech lat, dlatego jeszcze w tym miesiącu przed gdańskim sądem
rozpocznie się sprawa o ujawnienie całego jej majątku.
Długi przez lata generowało archidiecezjalne wydawnictwo Stella Maris. Firma z
lubuskiego, najprawdopodobniej duży dostawca materiałów do drukarni Stelli, nie
jest jedynym jej wierzycielem. Według nieoficjalnych informacji wszystkie
długi, głównie wobec banków, wynoszą ok. 20 mln. zł.
Przed tygodniem informowaliśmy, że arcybiskup gdański powołał Fundusz
Specjalny "Praca", dzięki któremu chce zgromadzić milion złotych. Pieniądze na
konto kurii mają wpłacać proboszczowie do końca tego miesiąca - złotówkę od
każdego z wiernych parafii. Nikt w kurii nie chciał rozmawiać z "Gazetą" o
funduszu. Dotarliśmy jedynie do podpisanego przez arcybiskupa Gocłowskiego
listu do proboszczów - wynika z niego, że celem zbiórki jest ratowanie
zagrożonych miejsc pracy dla 122 zatrudnionych w Stella Maris.
Również wczoraj nie udało nam się skontaktować z arcybiskupem.
- Nie mam kompetencji, by wypowiadać się w tym aspekcie życia Kościoła -
stwierdził sekretarz prasowy arcybiskupa ksiądz Witold Bock.
Co stanie się z przedmiotami, które w muzeum, siedzibie arcybiskupa i dwóch
kościelnych firmach ostemplował inowrocławski komornik?
- Jest już powołany biegły do ich dokładnej wyceny - mówi radca Wojtaszak. - W
kwietniu ogłosimy publiczną licytację, najprawdopodobniej w Gdańsku.
Na licytacji nie będzie przedmiotów kultu, bo prawo zabrania ich egzekucji.
Wśród zajętych przez komornika mebli znajdują się natomiast sprzęty z pokoju
arcybiskupa Gocłowskiego.
Stella Maris
Wydawnictwo Stella Maris zadłużyło się w końcu lat 90. W tym samym czasie jego
ówczesny dyrektor i były kapelan abp. Gocłowskiego ksiądz Zbigniew B. - według
gdańskiej prokuratury apelacyjnej - przekształcił wydawnictwo w pralnię
pieniędzy. Firmy z całej Polski miały mu zlecać fikcyjne usługi za ponad 60 mln
zł. Po potrąceniu kilkuprocentowej prowizji dla księdza pieniądze miały wracać
do zleceniodawców, a ich firmy przy okazji robiły sobie sztuczne koszty.
Pośrednikiem w tych transakcjach był gdyński biznesmen Janusz B., były
pracownik KW PZPR w Gdańsku, cenzor w latach 80., a na początku lat 90.
pierwszy dyrektor wydawnictwa archidiecezji gdańskiej. Wśród 22 podejrzanych o
pranie pieniędzy biznesmenów jest wiele osób związanych z lewicą, m.in. były
baron pomorskiego SLD Jerzy Jędykiewicz.
Komornik w Muzeum Archidiecezji
Główną część zbiorów Muzeum Archidiecezji Gdańskiej w Oliwie stanowią sprzęty
liturgiczne ze złoconego srebra, m.in. relikwiarze, monstrancje, kielichy
mszalne, a także paramenty - wyszywane złotymi nićmi ornaty i stuły. Te nie
zostały ostemplowane przez komornika. Zabraniają tego przepisy prawa. -Komornik
zajął jedynie obrazy w Muzeum Archidiecezji oraz obrazy i meble w kurii - mówi
Jacek Wojtaszak, radca wierzyciela.
Wyposażenie kurii stanowią m.in. zabytkowe szafy, stoły i krzesła gdańskie.
Komornik ostemplował też współczesne sprzęty: faksy, kserokopiarki.
W muzeum wisi m.in. XVII-wieczny portret konny króla Władysława IV Wazy, zbiór
50 portretów opatów oliwskich panujących do 1740 r. oraz około 20 dużych
obrazów malarza Wenzla przedstawiających sceny biblijne Starego i Nowego
Testamentu. Jest to malarstwo "lokalne" o większej wartości historycznej niż
artystycznej. Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Zdymisjonowal -siedziec nie pojdzie
Zdymisjonowal -siedziec nie pojdzie
Arcybiskup przyjął dymisję księdza zamieszanego w defraudację w Stella Maris
Marek Wąs 03-01-2003, ostatnia aktualizacja 03-01-2003 19:22
Po publikacjach "Gazety" ksiądz Zbigniew B. został odwołany z zajmowanych
funkcji. Wydawnictwo Stella Maris od siedmiu miesięcy nie jest własnością
archidiecezji - cały majątek podarowano spółce z ograniczoną
odpowiedzialnością
Ks. Zbigniew B. - były kapelan arcybiskupa gdańskiego Tadeusza Gocłowskiego,
do lata ub.r. szef wydawnictwa Stella Maris, proboszcz parafii św. Bernarda w
Sopocie i dyrektor gdańskiego Radia Plus - podał się do dymisji po naszym
wczorajszym artykule "Na papierze". Ujawniliśmy, że kontrolerzy urzędu
skarbowego zarzucają mu wyłudzenie z kasy Stella Maris 20 mln zł. Dowody
zabezpieczyli już wywiadowcy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
- Ksiądz Zbigniew B. złożył rezygnację z pełnionych funkcji, została
przyjęta. Od soboty nie będzie już dyrektorem Radia Plus, a w niedzielę
przestanie być proboszczem parafii św. Bernarda w Sopocie - potwierdził
sekretarz prasowy arcybiskupa ks. Witold Bock.
Już w grudniu ub.r. napisaliśmy o malwersacjach w archidiecezjalnym
wydawnictwie. Ich łączna kwota to, zdaniem informatorów "Gazety", 60 mln zł.
Do tego dochodzą podejrzenia, że Stella Maris wystawiała faktury za
niewykonane usługi - dzięki nim różne prywatne firmy mogły płacić mniejszy
podatek VAT.
W rozmowie z dziennikarzem "Gazety" (drukowaliśmy ją wczoraj) ks. abp Tadeusz
Gocłowski przekonywał, że nie należy łączyć ewentualnych nadużyć w Stella
Maris ze sprawami kurii. Okazało się, że miał rację. - Już w połowie
ubiegłego roku cały majątek archidiecezjalnego wydawnictwa został
wyprowadzony do spółki z ograniczoną odpowiedzialnością - mówi
informator "Gazety", wierzyciel Stella Maris.
Dotarliśmy do aktu notarialnego, z którego wynika, że 10 maja 2002 r.
reprezentujący archidiecezję wikariusz generalny arcybiskupa metropolity
gdańskiego, administrator archidiecezji ksiądz Wiesław Lauer przekazał
Wydawnictwo Diecezji Gdańskiej Stella Maris - w formie darowizny - spółce z
ograniczoną odpowiedzialnością o nazwie... Wydawnictwo Archidiecezji
Gdańskiej Stella Maris. Sprawdziliśmy w Krajowym Rejestrze Sądowym - ta
spółka jest w całości własnością... parafii katolickiej pw. św. Bernarda w
Sopocie, której proboszczem (do jutra) jest ksiądz Zbigniew B.
- To prawda, właścicielem udziałów w wydawnictwie jest parafia w Sopocie -
przyznał nam wczoraj nowy prezes Stelli Jarosław Szarmach.
Od grudnia ub.r. wszyscy dziennikarze piszący o Stella Maris
("Gazeta", "Dziennik Bałtycki", "Nie") popełniali więc błąd. Informacja, że
od siedmiu miesięcy wydawnictwo nie jest już własnością archidiecezji, nie
została ani razu sprostowana przez stronę kościelną.
Jakie są konsekwencje zmiany właściciela? - Wierzyciele nie mogą już domagać
się swoich pieniędzy od arcybiskupa - mówi nasz informator. - Partnerem jest
dla nas parafia. W razie kłopotów z odzyskaniem długu będziemy mogli
zlicytować kościół. Tylko czy to wystarczy do zaspokojenia wszystkich
wierzycieli?
Zdaniem części naszych rozmówców darowizna jest niezgodna z prawem. Kodeks
karny zabrania takich działań, ale pod warunkiem, że zmiana właściciela
majątku utrudnia odzyskanie długów. Ksiądz B. został odwołany z funkcji szefa
Stella Maris latem ub.r., gdy śledztwo w sprawie wydawnictwa wszczęła gdańska
Prokuratura Apelacyjna. Teraz okazuje się, że cały czas sprawował kontrolę
nad kościelnym wydawnictwem - jako reprezentujący właściciela proboszcz
parafii św. Bernarda w Sopocie.
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: no i prosze - mamy Kolejny Przekret Pedofilstwa
no i prosze - mamy Kolejny Przekret Pedofilstwa
z F. Gdanskiego
Arcybiskup przyjął dymisję księdza zamieszanego w defraudację w Stella Maris
Marek Wąs 03-01-2003, ostatnia aktualizacja 03-01-2003 19:22
Po publikacjach "Gazety" ksiądz Zbigniew B. został odwołany z zajmowanych
funkcji. Wydawnictwo Stella Maris od siedmiu miesięcy nie jest własnością
archidiecezji - cały majątek podarowano spółce z ograniczoną
odpowiedzialnością
Ks. Zbigniew B. - były kapelan arcybiskupa gdańskiego Tadeusza Gocłowskiego,
do lata ub.r. szef wydawnictwa Stella Maris, proboszcz parafii św. Bernarda w
Sopocie i dyrektor gdańskiego Radia Plus - podał się do dymisji po naszym
wczorajszym artykule "Na papierze". Ujawniliśmy, że kontrolerzy urzędu
skarbowego zarzucają mu wyłudzenie z kasy Stella Maris 20 mln zł. Dowody
zabezpieczyli już wywiadowcy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
- Ksiądz Zbigniew B. złożył rezygnację z pełnionych funkcji, została
przyjęta. Od soboty nie będzie już dyrektorem Radia Plus, a w niedzielę
przestanie być proboszczem parafii św. Bernarda w Sopocie - potwierdził
sekretarz prasowy arcybiskupa ks. Witold Bock.
Już w grudniu ub.r. napisaliśmy o malwersacjach w archidiecezjalnym
wydawnictwie. Ich łączna kwota to, zdaniem informatorów "Gazety", 60 mln zł.
Do tego dochodzą podejrzenia, że Stella Maris wystawiała faktury za
niewykonane usługi - dzięki nim różne prywatne firmy mogły płacić mniejszy
podatek VAT.
W rozmowie z dziennikarzem "Gazety" (drukowaliśmy ją wczoraj) ks. abp Tadeusz
Gocłowski przekonywał, że nie należy łączyć ewentualnych nadużyć w Stella
Maris ze sprawami kurii. Okazało się, że miał rację. - Już w połowie
ubiegłego roku cały majątek archidiecezjalnego wydawnictwa został
wyprowadzony do spółki z ograniczoną odpowiedzialnością - mówi
informator "Gazety", wierzyciel Stella Maris.
Dotarliśmy do aktu notarialnego, z którego wynika, że 10 maja 2002 r.
reprezentujący archidiecezję wikariusz generalny arcybiskupa metropolity
gdańskiego, administrator archidiecezji ksiądz Wiesław Lauer przekazał
Wydawnictwo Diecezji Gdańskiej Stella Maris - w formie darowizny - spółce z
ograniczoną odpowiedzialnością o nazwie... Wydawnictwo Archidiecezji
Gdańskiej Stella Maris. Sprawdziliśmy w Krajowym Rejestrze Sądowym - ta
spółka jest w całości własnością... parafii katolickiej pw. św. Bernarda w
Sopocie, której proboszczem (do jutra) jest ksiądz Zbigniew B.
- To prawda, właścicielem udziałów w wydawnictwie jest parafia w Sopocie -
przyznał nam wczoraj nowy prezes Stelli Jarosław Szarmach.
Od grudnia ub.r. wszyscy dziennikarze piszący o Stella Maris
("Gazeta", "Dziennik Bałtycki", "Nie") popełniali więc błąd. Informacja, że
od siedmiu miesięcy wydawnictwo nie jest już własnością archidiecezji, nie
została ani razu sprostowana przez stronę kościelną.
Jakie są konsekwencje zmiany właściciela? - Wierzyciele nie mogą już domagać
się swoich pieniędzy od arcybiskupa - mówi nasz informator. - Partnerem jest
dla nas parafia. W razie kłopotów z odzyskaniem długu będziemy mogli
zlicytować kościół. Tylko czy to wystarczy do zaspokojenia wszystkich
wierzycieli?
Zdaniem części naszych rozmówców darowizna jest niezgodna z prawem. Kodeks
karny zabrania takich działań, ale pod warunkiem, że zmiana właściciela
majątku utrudnia odzyskanie długów. Ksiądz B. został odwołany z funkcji szefa
Stella Maris latem ub.r., gdy śledztwo w sprawie wydawnictwa wszczęła gdańska
Prokuratura Apelacyjna. Teraz okazuje się, że cały czas sprawował kontrolę
nad kościelnym wydawnictwem - jako reprezentujący właściciela proboszcz
parafii św. Bernarda w Sopocie.
Wersja do druku Wyślij znajomym Podyskutuj na forum
Wasze opinie (19)
+ DODAJ swoją opinię
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: Ks. Jankowski: Wałęsa musiał być pijany
junkier napisał:
> Tepe filosemickie buce sa po prostu wyrzutkami spolecznymi.
Poniżej wklejam cały artykuł z Wprost żebyś mógł poczytać kim jest Twój bożyszcze:
Gdańska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie molestowania seksualnego
nieletniego chłopca. Podejrzanym jest ksiądz prałat Henryk Jankowski -
potwierdził "Wprost".
Nie są to pierwsze podejrzenia o molestowanie dotyczące księdza Jankowskiego. Po
raz pierwszy pojawiły się już kilkanaście lat temu, sprawy były jednak umarzane
- podejrzenia dotyczyły m.in. molestowania kleryków. Rozmawialiśmy z reporterami
Radia Gdańsk, którzy potwierdzili, że w obejrzanych dokumentach obecnie
prowadzonego śledztwa występuje osoba Henryka Jankowskiego. Także reporterzy RMF
FM dotarli do dokumentów prokuratury dotyczących podejrzeń wobec prałata.
Ksiądz Henryk Jankowski powiedział Radiu Gdańsk, że jest to pomówienie i bzdura.
"To nie dotyczy mnie. To jest jakaś nagonka, którą przetrzymam" - powiedział
ksiądz Jankowski wyrażając żal, że nikt go nie poinformował o oskarżeniach.
Podkreślił, że prokuratura nie zawiadomiła go o żadnym postępowaniu ani nie
zwróciła się do niego o wyjaśnienia.
Zastępca prokuratora okręgowego w Gdańsku Ryszard Paszkiewicz przyznał, że od
dwóch dni prowadzone jest postępowanie w sprawie molestowania seksualnego
nieletniego. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów.
Paszkiewicz odmówił dalszych informacji, tłumacząc się dobrem pokrzywdzonych
dzieci i dobrem postępowania.
Radio Gdańsk dowiedziało się nieoficjalnie, że chodzi o chłopca, który mógł być
molestowany od 3 lat. Prokuratura miała dowiedzieć się o tym z zupełnie innej
sprawy, która toczyła się przed gdańskim sądem.
Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, o
sprawie powiadomiona została także Prokuratura Krajowa.
Metropolita gdański, arcybiskup Tadeusz Gocłowski, nie chciał komentować sprawy
mówiąc, że jest na to za wcześnie. Podkreślił, że na razie nie wiadomo, kogo
dotyczą zarzuty.
"Na pewno prawdy będziemy szukać i szacunku dla fundamentalnych praw człowieka,
kimkolwiek będzie ten człowiek, czy krzywdzony czy krzywdzący"- oświadczył
metropolita gdański.
Arcybiskup dodał, że sprawa jest poważna, gdyż takie zarzuty oznaczają "śmieć
cywilną" człowieka. Radio Gdańsk dowiedziało się tymczasem nieoficjalnie, że
arcybiskup już dawno wiedział o zarzutach rodziców chłopca wobec księdza Henryka J.
***********************************
Rzecznik prasowy metropolity gdańskiego ks. Witold Bock, odnosząc się w piątek
do doniesień mediów, że w śledztwo prokuratury w sprawie pedofilii może dotyczyć
znanego gdańskiego duchownego, powiedział, iż Kościół może komentować tylko
oficjalne informacje prokuratury.
"Stanowisko Kościoła jest jasne. Prokuratura nie ujawniła żadnego nazwiska, a
poza tym prowadzi postępowanie w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. A
zatem dopóty, dopóki prokuratura nie ujawni tego nazwiska i nie postawi
formalnych zarzutów, to nie ma się do czego ustosunkowywać. Enuncjacje prasowe
to jest zupełnie inny temat" - powiedział PAP ks. Bock.
O sprawie prokuraturę zawiadomił gdański sąd, przed którym jeden ze świadków
złożył zeznania informujące o molestowaniu przez księdza kilkunastoletniego
chłopca.
"Potwierdzam, że sąd rodzinny złożył zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie"
- powiedziała PAP w piątek rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gdańsku Hanna
Langa-Bieszki. Odmówiła jednak ujawnienia szczegółów sprawy.
Według źródeł zbliżonych do organów ścigania, nastolatek miał wielokrotnie bywać
na plebanii Henryka J. Do wykorzystania go przez duchownego miało dochodzić od
2001 r. Chłopiec dostawał od księdza drobne pieniądze, buty, ubrania. Opuścił
się w nauce, sprawiał kłopoty wychowawcze. Jego matka pracowała w parafii
księdza J. jako sprzątaczka.
"Prokuratura prowadzi od środy postępowanie. Koniec, kropka. Nie udzielamy
żadnych informacji i komentarzy. Niczego nie potwierdzamy" - powiedział w piątek
PAP zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Ryszard Paszkiewicz,
powołując się na dobro śledztwa i pokrzywdzonych. Dodał, że o przebiegu
dochodzenia na bieżąco informowana jest Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku.
Według nieoficjalnych informacji, o sprawie została też powiadomiona Prokuratura
Krajowa (która otrzymuje informacje od podległych prokuratur o ważniejszych
śledztwach). "Bez komentarza" - tyle tylko usłyszał dziennikarz PAP od zastępcy
prokuratora generalnego Kazimierza Olejnika, którego pytał o sprawę.
ss, sg, iar, pap
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: X Dzień Judaizmu będzie obchodzony w Gdańsku
X Dzień Judaizmu będzie obchodzony w Gdańsku
20-12-2006
Centralne obchodu X Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce odbędą się w
archidiecezji gdańskiej. W miniony weekend w Lublinie spotkał się Komitet ds.
Dialogu z Judaizmem Episkopatu Polski po raz pierwszy w nowym składzie i z
nowym przewodniczącym, bp Mieczysławem Cisło.
Głównym tematem zebrania było omówienie przygotowań do zbliżającego się Dnia
Judaizmu z Kościele Katolickim w Polsce, którego centralne obchody odbędą się
w archidiecezji gdańskiej. Stan przygotowań przedstawił ks.Witold Bock z
Gdańska. W najbliższym czasie ma być podany do publicznej wiadomości
szczegółowy program Dnia.
Zgromadzeni mówi też o projekcie wysłania do Instytutu Yad Vashem grupy
polskich księży na staż poświęcony problemom nauczania o Holokauście. Projekt
finansuje w całości strona izraelska.
Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce został ustanowiony przez
Episkopatu Polski w 1997 r. Po raz pierwszy obchodzony był w 1998 r. pod
hasłem: "Kto spotyka Jezusa Chrystusa, spotyka judaizm ". Jego celem jest
rozwój dialogu chrześcijańsko-żydowskiego, a także modlitwa i refleksja nad
związkami obu religii. Do tej pory obchodzony był osiem razy w różnych
miastach Polski. Diecezje opracowują na ten dzień specjalne wezwania modlitwy
powszechnej, organizują nabożeństwa Słowa Bożego, medytacje biblijne,
spotkania modlitewne czy spotkania z przedstawicielami gmin żydowskich.
Odbywają się także okolicznościowe koncerty muzyki, sesje popularnonaukowe,
czy zwiedzanie synagog. Według przewodniczącego Związku Gmin Wyznaniowych
Żydowskich w Polsce Piotra Kadlcika aktualnie do gmin żydowskich w Polsce
należy ok. 6 tys. osób, natomiast Żydów w Polsce mieszka ok. 20 tys. Dzień
Judaizmu obchodzony jest także przez inne Kościoły lokalne, np. we Włoszech i
Austrii.
Komitet ds. Dialogu z Judaizmem prowadzi dialog z przedstawicielami judaizmu,
jego celem jest upowszechnianie postaw dialogu i życzliwości wobec Żydów w
środowiskach chrześcijańskich. Powołany w 1996 r., jest kontynuacją Komisji
Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem. Komitet zapoczątkował w 1998 r.
obchody Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce i przygotowuje z tej
okazji materiały duszpasterskie. Delegacja komitetu uczestniczyła w
watykańskim kolokwium "Korzenie antyjudaizmu w środowisku
chrześcijańskim "(1997), wnosząc wkład w przygotowanie ogłoszonego w 1998 r.
głośnego dokumentu Stolicy Apostolskiej "Pamiętamy. Refleksje nad Szoah ".
Komitet wypowiadał się w sprawach mających szczególny wydźwięk społeczny, jak
np. konflikt wokół krzyża na żwirowsku w Oświęcimiu czy mord w Jedwabnem.
Obecnie przewodniczącym Komitetu jest bp Mieczysław Cisło, członkami: Monika
Adamczyk-Grabowska, ks. Witold Bock, Jan Grosfeld, ks. Grzegorz Ignatowski,
ks. Łukasz Kamykowski, Ryszard Montusiewicz, ks. Jerzy Stranz, Barbara Sułek-
Kowalska, ks. Alfred Wierzbicki, Sławomir Żurek.
(za Gazetą Wyborczą)
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: galeria nawiedzonych II
galeria nawiedzonych II
jak w Kanie Galilejskyj;)
"Woda prałata Jankowskiego wchodzi na rynek
Katarzyna Włodkowska2006-08-28, ostatnia aktualizacja 2006-08-29 11:42
Woda "Jankowski", firmowana nazwiskiem prałata Henryka Jankowskiego w ciągu
kilku tygodni pojawi się w sklepach. Oferta spółki Cechini Muszyna,
producenta trafi również do kancelarii prezydenta, premiera, Sejmu i Senatu
fot.Damian Kramski / Agencja Gazeta
Woda mineralna z wizerunkiem prałata Henryka Jankowskiego trafiła do sklepów
28 sierpnia
ZOBACZ TAKŻE
Ks. Jankowski sprzedaje milion butelek wina (28-12-04, 00:00)
- Dzwonią hurtownie i restauratorzy z całego kraju, szczególnie z Pomorza -
cieszy się prezes Cechini Muszyna - Stanisław Cechini, producent wody. -
Dystrybucją zainteresowała się już sieć sklepów Biedronka oraz amerykański
WoolMart.
Na tym nie koniec. Cechini chce sprzedawać wodę w restauracji sejmowej.
- Jeszcze w tym tygodniu skierujemy ofertę do kancelarii prezydenta,
premiera, Sejmu i Senatu - dodaje Grzegorz Kalicki, dyrektor ds. handlu
zagranicznego spółki. - Woda da naszym politykom wsparcie i oświecenie.
Prałat zapowiedział też, że kilka butelek zabierze do Watykanu, gdzie wybiera
się we wrześniu. Sam papież jej skosztuje!
Produkt zaprezentowano wczoraj w Krynicy Zdrój. W sali konferencyjnej hotelu
Cechini zgromadzili się szefowie firmy, Mariusz Olchowik, prezes Instytutu
im. Henryka Jankowskiego, oraz burmistrz Krynicy Zdrój Emil Bodziony. Prałat
Jankowski nie pojawił się. Leży w gdańskim szpitalu. Cierpi na powikłania
spowodowane cukrzycą. Od wielu miesięcy lekarze nie mogą wyleczyć ran na jego
stopie.
- To nie powód, bym odpuścił całą imprezę - żartuje prałat, który
uczestniczył w konferencji prasowej przez telefon. - Rozumiem, że
dziennikarze napiją się wody za darmo - rzucił na wstępie. - Żałuję, że nie
mogę być. Lekarze robią, co mogą. Wszystko jest na dobrej drodze.
Woda będzie sprzedawana w szklanych butelkach - poj. 0,33 litra oraz
plastikowych - 0,5 i 1,5 l. Cena od 1,50 zł do 2,10 zł. Na etykiecie prałat w
koloratce z łańcuchem przyozdobionym orderami. Nazwa: Jankowski. Zysk dla
Instytutu imienia ks. Jankowskiego to 10 - 15 procent od butelki (w
zależności od wielkości).
- Pieniądze ze sprzedaży przeznaczymy na stypendia i wyjazdy dla dzieci, a
także na opracowywanie materiałów archiwalnych z okresu PRL i budowę ołtarza
bursztynowego - mówi Mariusz Olchowik, prezes Instytutu.
Arcybiskup Tadeusz Gocłowski, metropolita gdański, nie chce komentować sprawy.
- Kościół nie jest od komentowania tego typu występów - powiedział "Gazecie"
Witold Bock, sekretarz prasowy arcybiskupa. We wcześniejszych rozmowach
z "Gazetą" abp Gocłowski zapowiedział, że jeśli zyski pójdą na Kościół, czyli
m.in. ołtarz w kościele św.Brygidy, zainterweniuje.
NAPOJE PRAŁATA
Woda mineralna to nie pierwszy kontakt ks. Jankowskiego z biznesem. W 1992
roku ze sprzedaży firmowanych swoim nazwiskiem szampanów sfinansował budowę
organów w kościele św. Brygidy. Natomiast półtora roku temu, mimo sprzeciwu
arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, zadebiutowało wino Monsignore (prałat).
Stołowe czerwone i białe - cena 25 zł. Dobrze się sprzedaje, gości na
imieninowym stole byłego prezydenta Lecha Wałęsy. - Stanowczo się na to nie
zgadzam. Kościół walczy z alkoholizmem, promuje życie w trzeźwości -
protestował po pojawieniu się wina abp Gocłowski."
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.
Gdańska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie molestowania seksualnego
nieletniego chłopca. Podejrzanym jest ksiądz prałat Henryk Jankowski -
potwierdził "Wprost".
Nie są to pierwsze podejrzenia o molestowanie dotyczące księdza Jankowskiego.
Po raz pierwszy pojawiły się już kilkanaście lat temu, sprawy były jednak
umarzane - podejrzenia dotyczyły m.in. molestowania kleryków. Rozmawialiśmy z
reporterami Radia Gdańsk, którzy potwierdzili, że w obejrzanych dokumentach
obecnie prowadzonego śledztwa występuje osoba Henryka Jankowskiego. Także
reporterzy RMF FM dotarli do dokumentów prokuratury dotyczących podejrzeń wobec
prałata.
Ksiądz Henryk Jankowski powiedział Radiu Gdańsk, że jest to pomówienie i
bzdura.
"To nie dotyczy mnie. To jest jakaś nagonka, którą przetrzymam" - powiedział
ksiądz Jankowski wyrażając żal, że nikt go nie poinformował o oskarżeniach.
Podkreślił, że prokuratura nie zawiadomiła go o żadnym postępowaniu ani nie
zwróciła się do niego o wyjaśnienia.
Zastępca prokuratora okręgowego w Gdańsku Ryszard Paszkiewicz przyznał, że od
dwóch dni prowadzone jest postępowanie w sprawie molestowania seksualnego
nieletniego. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów.
Paszkiewicz odmówił dalszych informacji, tłumacząc się dobrem pokrzywdzonych
dzieci i dobrem postępowania.
Radio Gdańsk dowiedziało się nieoficjalnie, że chodzi o chłopca, który mógł być
molestowany od 3 lat. Prokuratura miała dowiedzieć się o tym z zupełnie innej
sprawy, która toczyła się przed gdańskim sądem.
Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, o
sprawie powiadomiona została także Prokuratura Krajowa.
Metropolita gdański, arcybiskup Tadeusz Gocłowski, nie chciał komentować sprawy
mówiąc, że jest na to za wcześnie. Podkreślił, że na razie nie wiadomo, kogo
dotyczą zarzuty.
"Na pewno prawdy będziemy szukać i szacunku dla fundamentalnych praw człowieka,
kimkolwiek będzie ten człowiek, czy krzywdzony czy krzywdzący"- oświadczył
metropolita gdański.
Arcybiskup dodał, że sprawa jest poważna, gdyż takie zarzuty oznaczają "śmieć
cywilną" człowieka. Radio Gdańsk dowiedziało się tymczasem nieoficjalnie, że
arcybiskup już dawno wiedział o zarzutach rodziców chłopca wobec księdza
Henryka J.
***********************************
Rzecznik prasowy metropolity gdańskiego ks. Witold Bock, odnosząc się w piątek
do doniesień mediów, że w śledztwo prokuratury w sprawie pedofilii może
dotyczyć znanego gdańskiego duchownego, powiedział, iż Kościół może komentować
tylko oficjalne informacje prokuratury.
"Stanowisko Kościoła jest jasne. Prokuratura nie ujawniła żadnego nazwiska, a
poza tym prowadzi postępowanie w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. A
zatem dopóty, dopóki prokuratura nie ujawni tego nazwiska i nie postawi
formalnych zarzutów, to nie ma się do czego ustosunkowywać. Enuncjacje prasowe
to jest zupełnie inny temat" - powiedział PAP ks. Bock.
O sprawie prokuraturę zawiadomił gdański sąd, przed którym jeden ze świadków
złożył zeznania informujące o molestowaniu przez księdza kilkunastoletniego
chłopca.
"Potwierdzam, że sąd rodzinny złożył zawiadomienie do prokuratury w tej
sprawie" - powiedziała PAP w piątek rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gdańsku Hanna
Langa-Bieszki. Odmówiła jednak ujawnienia szczegółów sprawy.
Według źródeł zbliżonych do organów ścigania, nastolatek miał wielokrotnie
bywać na plebanii Henryka J. Do wykorzystania go przez duchownego miało
dochodzić od 2001 r. Chłopiec dostawał od księdza drobne pieniądze, buty,
ubrania. Opuścił się w nauce, sprawiał kłopoty wychowawcze. Jego matka
pracowała w parafii księdza J. jako sprzątaczka.
"Prokuratura prowadzi od środy postępowanie. Koniec, kropka. Nie udzielamy
żadnych informacji i komentarzy. Niczego nie potwierdzamy" - powiedział w
piątek PAP zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Ryszard Paszkiewicz,
powołując się na dobro śledztwa i pokrzywdzonych. Dodał, że o przebiegu
dochodzenia na bieżąco informowana jest Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku.
Według nieoficjalnych informacji, o sprawie została też powiadomiona
Prokuratura Krajowa (która otrzymuje informacje od podległych prokuratur o
ważniejszych śledztwach). "Bez komentarza" - tyle tylko usłyszał dziennikarz
PAP od zastępcy prokuratora generalnego Kazimierza Olejnika, którego pytał o
sprawę.
ss, sg, iar, pap
www.wprost.pl/ar/?O=64166 Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Temat: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.
Księża nie mogą prowadzić działalności handlowej - zdecydował metropolita
gdański Tadeusz Gocłowski, gdy dowiedział się o gdyńskim proboszczu, który
zainwestował półtora miliona złotych w atrakcyjne grunty w Kołobrzegu
Zarobiłem pieniądze na obligacjach i zainwestowałem w ziemię. Ślubów ubóstwa
nie składałem - mówi niefortunny inwestor, prałat Andrzej Czerwiński, znany
trójmiejski duchowny, proboszcz jednej z gdyńskich parafii. Po decyzji biskupa
ziemi nie może ani sprzedać, ani w nią inwestować. - Szykują się straty -
wzdycha.
Kanon wkuwamy na czwartym roku
109 hektarów w atrakcyjnej części Kołobrzegu (tuż obok złóż leczniczej
borowiny) ksiądz kupił w zeszłym roku od Agencji Mienia Wojskowego.
- Chciałem mieć co robić i z czego żyć na emeryturze. Może coś tam wybuduję?
Nie wiem: pole golfowe, osiedle, park rozrywki. Na razie w moim imieniu
sprawami planu zagospodarowania zajmuje się jedna z kołobrzeskich spółek.
Deweloperskie ambicje proboszcza opisaliśmy w trójmiejskim wydaniu "Gazety". Po
naszych publikacjach abp Gocłowski poprosił księdza o wyjaśnienia. Do naszej
gdańskiej redakcji zadzwoniło kilku zbulwersowanych duchownych.
- Kanon 286. zakazuje nam handlu i kupiectwa, wkuwamy to na czwartym roku w
seminarium - denerwuje się jeden z młodszych księży. - Ksiądz Czerwiński chce
mieć na starość dobrą emeryturę? To niech sobie polisę wykupi!
- Kanon 286. jest martwy od dziesięcioleci - twierdzi prałat Czerwiński. - W
latach 70. na swoje nazwisko całe gospodarstwo rolne miałem! A pamięta pan wina
z wizerunkami proboszczów sprzedawane w parafiach? A te wszystkie przykościelne
sklepiki, a te kramy w Licheniu czy przy Jasnej Górze? Przecież to wszystko
prowadzą duchowni. Dla zysku - wyjaśnia.
Wierzbę posadzę, będą zyski
W piątek arcybiskup Gocłowski zapoznawał się z pisemnymi wyjaśnieniami
proboszcza z Gdyni. - Trudno na razie mówić o handlu ziemią. Ksiądz kupił
ziemię, ale jej nie sprzedaje, więc problemu nie widzę - powiedział nam po
lekturze. Kilka godzin później sytuacja zmieniła się po konsultacjach biskupa z
prawnikiem kurii.
- Kanon 286. zabrania handlu i transakcji. Brak zezwolenia biskupa na ten zakup
został uznany za poważne uchybienie. Do księdza wysłane zostanie pismo
zakazujące mu przeprowadzania jakichkolwiek czynności prawnych z ziemią -
poinformował "Gazetę" ks. Witold Bock, sekretarz prasowy archidiecezji
gdańskiej.
Kilka dni temu w Niemczech ukazały się już ogłoszenia o sprzedaży kołobrzeskiej
działki księdza. - Ja ogłoszenia nie dawałem. Ktoś sobie żarty robi. Planuję na
razie, żeby tam powstał pas ochronny. Posadzę wierzbę energetyczną. Borowina
będzie zabezpieczona, a ja będę miał zyski. Tylko czy teraz mogę to jeszcze
zrobić?
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2456827.html
Jak widać, seminaria kończą z powodzeniem ludzie z poważnymi brakami swej
edukacji nawet w podstawowym zakresie. Efekty tego widać na co dzień;((
Obejrzyj wszystkie posty z tego tematu
Strona 1 z 2 • Zostało znalezionych 46 rezultatów • 1, 2